Jak z pana perspektywy wygląda dziś sytuacja w Dubaju? Słychać odgłosy nalotów?
Jesteśmy niedaleko centrum, obecnie ulokowani w hotelu Millennium Place Barsha Heights. Wczoraj było słychać jedną detonację prawdopodobnie związaną z tym, że szczątki irańskiego drona spadły w okolicach ambasady. Dzisiaj jest spokojnie, tylko często w ciągu dnia i w nocy przelatują samoloty patrolowe, ale życie się toczy w miarę normalnie. Funkcjonują sklepy, knajpki. Jednak obawa i zdenerwowanie co dalej towarzyszy nam cały czas, bo nie możemy wrócić i co najgorsze, nie mamy żadnego komunikatu z Polski, co się z nami stanie, czy i kiedy zostanie zorganizowany jakiś transport.
Liczba polskich turystów w krajach Bliskiego Wschodu (dane za 2025 rok)
Kiedy pan wyjechał do Dubaju i w jakim celu?
Jestem tu z żoną i córką, wyjechaliśmy turystycznie, na ferie, 22 lutego, czyli w ubiegłą niedzielę, i 2 marca mieliśmy wracać. Nie zdążyliśmy, bo 28 lutego zaczęło się to wszystko. Od razu po południu loty zostały wstrzymane. Najgorsze jest to, że nie ma żadnych informacji, co z naszym powrotem. Ambasada w Abu Zabi chyba się zamknęła, w każdym razie nie ma z nią kontaktu, nie odpowiadają na telefony. Próbowaliśmy dzisiaj się dowiedzieć czegoś, ale kontakt jest niemożliwy. Jestem po poważnej operacji, wziąłem lek, ale kończy mi się za dwa dni, a tutaj nie ma ani takiego leku, ani jego odpowiednika. Chciałem nawet do ambasady wysłać mój wypis ze szpitala, by mi pomogli w zakupie i chciałem zapytać, czy jest jakaś możliwość ewakuacji z racji przyczyn zdrowotnych, ale mój mail wysłany do ambasady jest odrzucany przez serwer. Automat przekierowuje petenta do aplikacji Odyseusz. Nie wiem, jak ten Odyseusz funkcjonuje, my w każdym razie nie dostawaliśmy informacji z Odyseusza przez ostatnie kilka dni, co z powrotem do Polski. Jest bardzo duży rozdźwięk pomiędzy tym, co mówią minister spraw zagranicznych i premier, a tym, co się tutaj dzieje.
Czytaj więcej
W związku z niepewnością, jaka zapanowała w kwestiach wyjazdów i powrotów turystów w sytuacji konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, zamknięcia...
Dlaczego wybraliście na ferie akurat Dubaj?
Mamy nastoletnią córkę, chcieliśmy pozwiedzać, zobaczyć nowe miejsce. I z tym zamiarem, jak oceniam, jest tutaj 90 proc. Polaków. W naszym obecnym hotelu jest ich kilkudziesięciu, z różnych wyjazdów. Widać i czuć, że nikt się nami nie przejmuje. A jeśli sytuacja się zaogni, to możemy być w ciężkim położeniu, mamy tylko dwie drogi ewakuacyjne – przez Oman oraz przez Rijad – jeżeli oczywiście nie będą spadać bomby na stolicę Arabii Saudyjskiej.