Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1061

Wspomniane śledztwa dotyczyły trzech przypadków z ostatnich 18 miesięcy, co do których podejrzewano, że statki płynące do lub z rosyjskich portów zerwały kluczowe połączenia w rozległej podwodnej sieci kabli światłowodowych i kabli, które przesyłają gaz i  energię elektryczną do milionów ludzi w północnej Europie.

Chodzi o przejęty przez Finlandię tankowiec Eagle S, który przeciągnął kotwice przez 100 km dna Bałtyku, zrywając podmorską linię energetyczną łączącą Finlandię i Estonię. Finlandia poinformowała, że Eagle S należy do rosyjskiej floty cieni, która pomaga Moskwie sprzedawać ropę na rynkach światowych z naruszeniem międzynarodowych sankcji. 

Kolejne przypadki objęte śledztwem to działania zarejestrowanego w Hongkongu kontenerowca Newnew Polar Bear, który przerwał gazociąg w Zatoce Fińskiej w październiku 2023 r., oraz chińskiego statku Yi Peng 3, który przeciął dwa kable na wodach szwedzkich w listopadzie ubiegłego roku.

Czytaj więcej

NATO wzmacnia swoją obecność na Bałtyku. Polak będzie zastępcą dowódcy

Wszystkie te działania spowodowały zaostrzenie środków bezpieczeństwa, w tym decyzję NATO o rozpoczęciu nowych operacji patrolowych i obserwacyjnych na Bałtyku.

Niewiarygodne zaprzeczenia Rosji

Choć Rosja zaprzeczała, że jest odpowiedzialna za te incydenty, to zaprzeczenia te zostały przyjęte z dużym sceptycyzmem, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych ustaleń wywiadów USA i państw europejskich.

Służby bezpieczeństwa udaremniły bowiem w zeszłym roku domniemany rosyjski spisek, mający na celu przemycenie urządzeń zapalających na samolotach transportowych, co miało być „próbą” przed późniejszymi atakami na Stany Zjednoczone i Kanadę. Amerykańscy urzędnicy wywiadu ostrzegli również niemieckie władze, że Rosja planuje zamordować prezesa jednego z największych producentów broni w Europie, firmy, która ogłosiła plany budowy zakładu produkcji amunicji na Ukrainie.

Czytaj więcej

Pożar w Siemianowicach: to nie był przypadek. Rosyjskie służby zlecają podpalenia

W tym samym czasie europejscy urzędnicy ds. bezpieczeństwa oskarżyli Rosję o wykorzystanie pełnomocników do przeprowadzenia setek podpaleń, zakłóceń w ruchu kolejowym i mniejszych operacji sabotażowych mających na celu sianie podziałów w Europie i osłabienie poparcia dla Ukrainy.

Agencje wywiadowcze: Brak dowodów na winę Rosji

Agencje szpiegowskie stwierdziły, że zebrane dotychczas dowody — w tym przechwycone komunikaty i inne tajne informacje wywiadowcze — wskazują na wypadki spowodowane przez niedoświadczone załogi służące na pokładach źle utrzymanych statków.

Urzędnicy amerykańscy przytoczyli „jasne wyjaśnienia”, które wyszły na jaw w każdym z badanych incydentów, wskazujące na prawdopodobieństwo, że uszkodzenie było przypadkowe, oraz brak dowodów sugerujących winę Rosji. Urzędnicy z dwóch europejskich służb wywiadowczych stwierdzili, że zgadzają się z ocenami USA.

Krytycy Rosji krytykują agencje szpiegowskie

Niektórzy krytycy Rosji odrzucili pojawiający się wśród zachodnich agencji szpiegowskich pogląd, że to wypadki — a nie Rosja — są prawdopodobną przyczyną opisywanych uszkodzeń .

Pekka Toveri, który reprezentuje Finlandię w Parlamencie Europejskim i wcześniej pełnił funkcję szefa wywiadu wojskowego, uważa, że przypadki na dnie morza są częścią „typowej operacji hybrydowej” przeprowadzanej przez Moskwę.

- Najważniejszą rzeczą w każdej operacji hybrydowej jest zaprzeczanie - powiedział Toveri . -  Rosyjskie służby bezpieczeństwa mogły odnieść sukces w niepozostawieniu żadnego dowodu, który utrzymałby się w sądzie, ale stwierdzenie, że były to wypadki, jest totalną bzdurą - ocenił.

Toveri i inni przytoczyli trudne do wyjaśnienia zachowanie załóg opisywanych statków, a także przypomnieli, że Rosja stworzyła specjalną jednostkę wojskową znaną jako Główny Dyrektoriat Badań Głębinowych Sztabu Generalnego i przez dziesięciolecia  poświęcała ogromne zasoby na mapowanie zachodniej infrastruktury dna morskiego i identyfikowanie jej słabych punktów.