Ładunek wybuchowy przymocowano do kierownicy elektrycznej hulajnogi postawionej przed klatką schodową budynku, w którym mieszkał Kiriłłow. Eksplozja tuż po szóstej rano zabiła jego samego oraz jego adiutanta, który przyjechał po generała, by zabrać go do pracy.
Wybuch był tak silny, że zniszczył wejście do budynku, wyrwał niektóre cegły z jego ścian i wybił szyby w mieszkaniach do trzeciego piętra. Śledczy sądzą, że zamachowcy mogli zdetonować ładunek, obserwując wyjście z klatki schodowej z jakiegoś wynajętego w pobliżu mieszkania, zaparkowanego samochodu lub włamując się do sieci monitoringu telewizyjnego samego budynku.