– My nie agitujemy więźniów, by szli na wojnę, my rekrutujemy zupełnie świadomych ochotników, tyle że siedzących za kratami – mówi jeden z ukraińskich oficerów prowadzących rozmowy w więzieniach.
W Rosji, zgodnie z pomysłem nieżyjącego od roku szefa Grupy Wagner Jewgienija Prigożyna, brano do służby wszystkich więźniów, ale przede wszystkich skazanych za ciężkie przestępstwa (morderstwa, pobicia, gwałty etc.). W Ukrainie ustawa przyjęta wiosną przez parlament właśnie takim więźniom odmawia prawa do bycia w wojsku, jak też chorym na gruźlicę i AIDS.
W Rosji wszyscy więźniowie, którzy się zgłosili do wojska, byli natychmiast ułaskawiani dekretami Putina
W dodatku kryminalistów nie można zmusić do pójścia do wojska, a ci, którzy chcą, muszą przejść kilka etapów werbunku, łącznie z decyzją sądu, który ostatecznie wydaje zgodę na ich służbę. W Rosji wszyscy, którzy się zgłosili, byli natychmiast ułaskawiani niejawnymi dekretami Władimira Putina, formowani w oddziały szturmowe i praktycznie bez przeszkolenia wojskowego posyłani na front.
Czytaj więcej
Zarówno Rosja, jak i NATO zaczynają mówić, że walki w Ukrainie przeciągną się jeszcze co najmniej dziesięć lat.
– To nie jest żadna tajemnica, że w trzecim roku wojny wśród normalnie zmobilizowanych praktycznie nie ma zmotywowanych wojaków. A ci kolesie (więźniowie) w większości mają ogromną motywację – tłumaczy ukraiński instruktor wojskowy o pseudonimie Czub, który na poligonie uczy rekrutów rzucać granatami.
Przed przyjęciem ustawy ukraińscy więźniowie zwracali się do różnych instancji z prośbą o wysłanie na front, kończyło się to ułaskawieniem przez prezydenta Zełenskiego. W 2022 roku było takich decyzji 363. W pierwszych miesiącach wojny władze różnych szczebli wypuściły jeszcze dodatkowych kilkaset osób z aresztów śledczych przed wyrokami sądowymi. Potem proces przerwano.
– Wtedy w Rosji (latem 2022 roku – red.) Jewgienij Prigożyn zaczął werbować w łagrach. A potem ich Ministerstwo Obrony formowało oddziały „Sztorm Z”. My z czysto moralnego punktu widzenia nie mogliśmy robić czegoś podobnego – tłumaczył Deutsche Welle deputowany Serhij Ionuszas.
Co dziesiąty więzień ukraiński zgłosił się do wojska
Obecnie do 4 tys. ukraińskich więźniów już zgłosiło się do służby w wojsku, czyli ponad jedna dziesiąta wszystkich osadzonych w Ukrainie. Nie wiadomo, ilu z nich przejdzie gęste sito rekrutacji, którego najważniejszym elementem są rozmowy z przedstawicielami poszczególnych ukraińskich brygad. Więźniów nie rozdziela się bowiem automatycznie, rekrutują ich poszczególne oddziały. Od ubiegłego tygodnia do wojska zaczęły się zgłaszać skazane kobiety.
– Och, dużo w naszym kraju jest ludzi, którzy powinni siedzieć, ale z jakichś powodów są na wolności. I dużo ludzi jest w więzieniu, a powinni być na wolności. Cóż, więzienie to statystyczne odwzorowanie naszego społeczeństwa – mówi rekruter 3. Brygady Szturmowej (dawnego Azowa) Dmytro Kucharczuk. Sam siedział w 2021 roku za bójkę z policjantem na manifestacji. Na rozmowy do więzienia przywiózł ze sobą żołnierza, którego sposób bycia – zdaniem dziennikarzy – zdradzał znawcę więziennego życia.
Czytaj więcej
Moskwa cały czas próbuje opanować kolejne kraje Czarnego Kontynentu, wykorzystując zasoby Grupy Wagnera, której właściciel Jewgienij Prigożyn zosta...
Jeśli brygada zgodzi się wziąć chętnego, to przechodzi on szkolenie wojskowe na poligonie organizowane przez wojskowe władze administracyjne. Ale po tym w większości brygad czeka go jeszcze miesiąc–półtora dodatkowego szkolenia. Dowódcy nie ufają władzom i chcą mieć pewność, że żołnierze są przygotowani do walki.
– Chłopcy złapani z cywila i przywiezieni tutaj (do ośrodka szkoleniowego) siłą są bardziej skłonni do ucieczki niż więźniowie. (…) Niedawno rozmawiałem z jednym z dowódców batalionów. Powiedział mi, że od początku wojny ponad 700 osób samowolnie porzuciło jego jednostkę. Dwa pełne bataliony uciekły – opisuje dowódca szturmowego batalionu 129. Brygady.