Palestyńskie służby medyczne podają, że izraelskie czołgi ostrzelały obóz namiotowy w Al-Mawasi, na zachód od Rafah, w miejscu, które miało stanowić bezpieczne schronienie dla palestyńskich uchodźców. W Rafah, mieście położonym na granicy między Strefą Gazy a Egiptem, schronienie znalazło ok. miliona uciekających przed wojną Palestyńczyków.
Czytaj więcej
Ofensywa w Rafah na razie w zawieszeniu, lecz i tak izraelskie bomby zabijają dziesiątki Palestyńczyków.
USA o działaniach Izraela w Rafah: To jeszcze nie duża ofensywa
28 maja, mimo orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z ubiegłego tygodnia, nakazującego Izraelowi wstrzymanie ofensywy w Rafah, w centrum miasta pojawiły się po raz pierwszy izraelskie czołgi.
USA, najbliższy sojusznik Izraela, podtrzymują swój sprzeciw przeciwko dużej ofensywie lądowej w Rafah, utrzymują jednak, że taka operacja wciąż nie ma miejsca. Wcześniej Joe Biden zagroził, że gdyby Izrael ją rozpoczął, wówczas USA mogłyby wstrzymać dostawy bomb lotniczych i amunicji artyleryjskiej do Izraela.
Rafah, ostatnie względnie bezpieczne miejsce w Strefie Gazy
Na pytanie co USA uznałyby za „dużą ofensywę” w Rafah, rzecznik Rady Bezpieczeństwa przy Białym Domu, John Kirby, mówił, że musiałyby w niej brać udział „duże liczby żołnierzy poruszających się w kolumnach i zwartych formacjach, podejmujących skoordynowane działania przeciwko licznym celom naziemnym”.
- To jest duża operacja lądowa. Czegoś takiego nie widzimy — dodał Kirby.
W ostatnich dniach oburzenie społeczności międzynarodowej wywołał niedzielny atak Izraela na obóz namiotowy w zachodniej części Rafah, w którym zginęło 45 osób, w tym dzieci. Izrael twierdził najpierw, że przeprowadził atak bronią precyzyjną na podstawie szczegółowych doniesień wywiadu, a jego celem było dwóch przywódców Hamasu, ale potem premier Izraela, Beniamin Netanjahu przyznał, że atak był pomyłką.
Wojna Izraela z Hamasem: Sprzeczne doniesienia o ostrzale namiotów w Al-Mawasi
We wtorek cztery pociski wystrzelone przez izraelskie czołgi miały spaść na namioty w Al-Mawasi, miejscowości na zachód od Rafah na terenie, który miał stanowić bezpieczną „strefę humanitarną” przeznaczoną dla cywilów, którzy opuścili Rafah szukając bezpiecznego schronienia. Palestyńczycy podają, że wśród 21 ofiar ataku co najmniej 12 stanowią kobiety.
Izraelska armia zaprzeczyła jednak tym doniesieniom. „Izraelskie Siły Obronne nie uderzyły na Rejon Humanitarny w Al-Mawasi” - brzmi oświadczenie.
Sytuacja na południu Strefy Gazy
Izrael nakazał milionowi palestyńskich uchodźców z Rafah ewakuować się do Al-Mawasi, gdy rozpoczął ofensywę w mieście na granicy Strefy Gazy i Egiptu.
Izrael utrzymuje, że w Rafah schroniły się cztery ostatnie, nierozbite przez izraelską armię bataliony Hamasu.
Po niedzielnym uderzeniu Izraela na obóz namiotowy w zachodniej części Rafah USA podały, że „uważnie monitorują” postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Kamala Harris, wiceprezydent USA przyznała, że słowo „tragiczny” to za mało, by opisać niedzielny atak.
Jednak Kirby podkreślił, że ani niedzielny, ani wtorkowy atak nie skłonią USA do wstrzymania pomocy wojskowej dla Izraela.
Izrael prowadzi operację odwetową w Strefie Gazy od 7 października, czyli od dnia nieoczekiwanego ataku Hamasu na Izrael. W ataku Hamasu zginęło ok. 1 200 mieszkańców Izraela, z kolei w działaniach odwetowych zginęło jak dotąd ponad 36 tys. Palestyńczyków.