Wojna w Ukrainie. Kiedy to się skończy

Na przełomie roku politycy i eksperci prognozują – a właściwie wróżą – dalszy przebieg wojny: od przegranej Ukrainy w lipcu po wygraną w grudniu.

Aktualizacja: 05.01.2024 06:31 Publikacja: 05.01.2024 03:00

Centrum Kijowa po środowym rosyjskim nalocie

Centrum Kijowa po środowym rosyjskim nalocie

Foto: afp

– Czy skończy się ona w 2024 roku? Myślę, że nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie – mówił jeszcze w grudniu ubiegłego roku prezydent Wołodymyr Zełenski.

Mimo to wszyscy próbują przeniknąć zasłonę tajemnicy i oczywiście stawiają prognozy.

Czytaj więcej

Niepełnosprawnych też na front? Ukraińscy politycy szukają pomysłu na mobilizację

Grudzień czy lipiec

– Myślę, że w ciągu zimy–wiosny dostawy (zachodniego uzbrojenia – red.) dotrą (na Ukrainę), obiecane wyposażenie i uzbrojenie zostanie dostarczone. Chcę wierzyć w to, że Ukraina odniesie swoje zwycięstwo. Myślę, że jeśli nawet nie wszystkie tereny okupowane zostaną wyzwolone do końca roku, to sądzę, że do końca 2024 roku wojna powinna się zakończyć. Chcę w to wierzyć – mówił jeszcze w grudniu były rosyjski premier (od 2000 do 2004 roku), a obecnie opozycjonista Michaił Kasjanow.

Rosyjski polityk jednak podkreślał, że wierzy w taki przebieg wypadków. Za to eksperci wskazują, że wcale nie jest pewne, czy obiecana pomoc wojskowa (przede wszystkim amerykańska) dotrze nad Dniepr i czy przybędzie tam na czas.

– Mówiąc krótko: ukraińska wojna może być przegrana już w pierwszej połowie obecnego roku – sądzi były ambasador USA przy NATO Ivo Daalder.

– Europa nie ma ani wyposażenia, ani zdolności produkcyjnych, by nadrobić braki (spowodowane brakiem amerykańskiej pomocy wojskowej – red.). Ukraina poniesie wszystkie konsekwencje niedoborów (w dostawach), dlatego że jej zdolność do utrzymania 1000-kilometrowego frontu i obrony własnych miast w pełni zależy od dalszego wsparcia Ameryki – wyjaśnia.

Czytaj więcej

Kancelaria Prezydenta Ukrainy: Od tego zależy, jak długo potrwa wojna

Zastępowanie Ameryki

Niektóre niemieckie i francuskie koncerny zbrojeniowe próbują przenieść część swej produkcji na teren Ukrainy, by zwiększyć moce produkcyjne i wesprzeć Kijów. Ale nie są w stanie zastąpić w pełni dostaw z USA.

Rosja zaś chwali się, że może prowadzić wojnę bez przeszkód. Kreml twierdzi, że produkcja zbrojeniowa szybko się zwiększa mimo sankcji, które nie zaszkodziły jednak rosyjskiej gospodarce. Poza Władimirem Putinem nikt jednak nie wie nawet w przybliżeniu, jaki jest jej stan. Od początku wojny 44 rosyjskie ministerstwa, instytucje centralne i ponadregionalne utajniły dane dotyczące gospodarki, które poprzednio publikowały.

– Jeśli patrzeć na obecny typ działań bojowych, jakie prowadzą Rosjanie, to ich potencjał wystarczy co najmniej na jeszcze dwa, trzy lata. Przy wysokich cenach na ropę mają jeszcze gaz, złoto i pozostałe zasoby – mówi ukraiński ekspert wojskowy Piotr Czerniam.

Czytaj więcej

Marine Le Pen, najlepsza przyjaciółka Putina

– Mają też w magazynach jeszcze dziesiątki tysięcy wszystkiego: od armat po czołgi – przestrzega.

Rosyjskie zasoby

Z tym ostatnim nie zgadza się zarówno wywiad ukraiński, jak i służby zachodnie. Wszyscy stawiają znak zapytania nad możliwością użycia sprzętu składowanego w nieodpowiednich warunkach przez kilkadziesiąt lat.

Gdyby jednak Kreml miał tak duże zasoby i tak dobrze działającą gospodarkę, nie musiałby kupować amunicji artyleryjskiej w Korei Północnej. A o skutkach tych zakupów meldują od początku grudnia ukraińscy oficerowie. Na różnych odcinkach frontu zaczęły eksplodować naboje w lufach rosyjskich armat: niszcząc sprzęt, zabijając żołnierzy i demaskując własne stanowiska. Pociski bez wątpienia były produkcji północnokoreańskiej.

Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego gen. Kyryło Budanow uważa, że Rosjanie „bardzo skrupulatnie” liczą swe wydatki na wojnę i w pewnym momencie mogą je zacząć zmniejszać. Nie doprowadzi to do zakończenia wojny, ale na pewno do spadku intensywności działań na froncie.

Czytaj więcej

Francja komentuje ataki na Biełgorod. Miedwiediew: Nigdy nie lubiliśmy Francuzów

Na razie zmniejsza się natężenie rosyjskich ostrzałów rakietami i dronami ukraińskich miast. Wojskowi eksperci ukraińscy sądzą, że właśnie teraz można oszacować, ile czasu Rosja potrzebuje do wyprodukowania odpowiedniej ilości pocisków, by dokonać kolejnego, masowego ataku.

Pośrednie dane wskazują, że w rosyjskiej gospodarce nie dzieje się tak dobrze, jak to przedstawia Putin. Amerykański wywiad alarmuje na przykład, że Rosjanie negocjują zakup balistycznych rakiet w Iranie. Jeśli tak, to ujawnia to znaczną słabość przemysłu Kremla.

– Mniej więcej tyle samo Ukraińców mówi, że wojna skończy się za pół roku, rok, dwa lata czy cztery. A w rzeczy samej to Bóg jeden wie kiedy. Wszyscy już za to wiedzą, że nie zakończy się ona jutro – mówi ukraiński socjolog Ołeksij Antypowycz.

– Czy skończy się ona w 2024 roku? Myślę, że nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie – mówił jeszcze w grudniu ubiegłego roku prezydent Wołodymyr Zełenski.

Mimo to wszyscy próbują przeniknąć zasłonę tajemnicy i oczywiście stawiają prognozy.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Biden podpisał ustawę o pomocy dla Ukrainy. "Teraz musimy działać szybko"
Konflikty zbrojne
Prof. Andrzej Zybertowicz: Polska w Nuclear Sharing? W tym przypadku Rosja ma powody, żeby się niepokoić
Konflikty zbrojne
Gen. Skrzypczak wskazuje na główny problem Ukrainy w wojnie z Rosją
Konflikty zbrojne
Kolejka Ukraińców przed punktami konsularnymi. "Chcą by syn był mięsem armatnim"
Konflikty zbrojne
Ukraińskie drony nękają Rosję. Pożar rafinerii w obwodzie smoleńskim