Również strona izraelska nie wykonuje żadnych posunięć świadczących, że zamierza doprowadzić do rozszerzenia konfliktu.
Przywódca Hezbollahu: Będziemy walczyć do końca, jeśli Izrael zaatakuje Liban
Obawy o wciągnięcie Libanu w wojnę Izraela z Hamasem pojawiły się, po tym jak w ataku izraelskich dronów przeprowadzonym w Bejrucie, stolicy Libanu, zginął zastępca przywódcy Hamasu, Saleh al-Arouri, współtwórca militarnego ramienia palestyńskiej organizacji i dowódca sił Hamasu na Zachodnim Brzegu.
Czytaj więcej
Saleh al-Arouri, zastępca przywódcy Hamasu, zginął we wtorek w stolicy Libanu, Bejrucie, w ataku izraelskich dronów - informują libańskie i palesty...
W środę głos w sprawie ataku zabrał przywódca Hezbollahu, Hassan Nasrallah. Hezbollah, podobnie jak Hamas, jest blisko powiązany z Iranem.
Nasrallah oświadczył, że Hezbollah będzie „walczyć do końca„, jeśli Izrael zdecyduje się rozszerzyć wojnę na Liban. Przywódca Hezbollahu mówił wprawdzie, że szyicka organizacja ”nie może milczeć" po zabiciu al-Arouriego, ale nie sformułował żadnych konkretnych gróźb pod adresem Izraela.
Izrael nie potwierdził ani nie zaprzeczył temu, że przeprowadził atak w Bejrucie. Rzecznik izraelskiej armii, adm. Daniel Hagari, pytany o to co robi Izrael, by przygotować się na potencjalną reakcję Hezbollahu na atak w Bejrucie odparł, że „nie odpowie na to pytanie”. - Skupiamy się na walce z Hamasem — dodał.
Czytaj więcej
Co najmniej 73 osoby zginęły a kilkadziesiąt zostało rannych w dwóch eksplozjach w pobliżu cmentarza, na którym odbywały się uroczystości upamiętni...
Amerykanie: Ani Izrael, ani Hezbollah nie chcą iść na wojnę
Z kolei John Kirby, rzecznik Rady Bezpieczeństwa przy Białym Domu stwierdził, że USA „nie widzą, aby Hezbollah decydował się” na udzielenie Hamasowi wsparcia na pełną skalę.
Izrael od 7 października, czyli od dnia niespodziewanego ataku Hamasu, w którym zginęło 1 200 mieszkańców Izraela, a 240 zostało uprowadzonych do Strefy Gazy, prowadzi operację odwetową przeciw Hamasowi, w której zginęło jak dotąd 22 313 Palestyńczyków, czyli 1 proc. populacji Strefy Gazy.
Hezbollah wspiera Hamas prowadząc ostrzał pogranicza Izraela z Libanem, ale zakres działań organizacji, która toczyła wojnę z Izraelem w 2006 roku, jest ograniczony (zginęło w nim jak dotąd dziewięciu izraelskich żołnierzy). Z kolei w ostrzale Libanu przez Izrael zginęło od 7 października ponad 120 bojowników Hezbollahu i kilkudziesięciu cywilów w Libanie.
Cytowany przez agencję Reutera przedstawiciel administracji USA, który pragnie zachować anonimowość twierdzi, że ani Izrael, ani Hezbollah, nie chcą wojny rozszerzającej się na Liban.
Na Bliski Wschód ma wybierać się amerykański dyplomata, Amos Hochstein, którego zadaniem będzie łagodzenie napięć między Izraelem a Hezbollahem.
Al-Arouri to najwyższy rangą polityczny przywódca Hamasu, który został zabity przez siły izraelskie po 7 października.
Tymczasem w Iranie doszło w środę do zamachu terrorystycznego w czasie uroczystości upamiętniających trzecią rocznicę zabicia przez USA gen. Kasima Sulejmaniego, przedstawiciela Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który zacieśniał więzy między Iranem a Hezbollahem i Hamasem. W zamachu zginęło ponad 100 osób i na razie nie wiadomo, kto stoi za jego przeprowadzeniem. Wydarzenia w Iranie również wzbudziły obawy o potencjalną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.
W mieście Kerman w Iranie doszło w środę do zamachu