Taher El-Nounou powiedział nowojorskiemu dziennikowi, że tragiczne wydarzenia, które mają miejsce na Bliskim Wschodzie od 7 października, są konieczne, „aby zmienić całe równanie, a nie tylko doprowadzić do starcia”.
- Udało nam się ponownie położyć kwestię palestyńską na stole i teraz nikt w regionie nie zazna spokoju - dodał doradca.
Czytaj więcej
Hamas nie ujawnia swoich planów Irańczykom, to oczywiste - mówi „Rzeczpospolitej” Efraim Halevy, były szef Mossadu, izraelskiej agencji wywiadowcze...
El-Nounou powiedział także, że Hamas ma nadzieję, iż stan wojny z Izraelem utrwali się na wszystkich granicach i że świat arabski stanie po jego stronie.
Z kolei członek Biura Politycznego Hamasu, Khalil al-Hayya, stwierdził, że "celem Hamasu nie jest kierowanie Gazą i dostarczanie jej wody, elektryczności i tym podobnych".
- W tej bitwie nie chodziło o to, że potrzebowaliśmy paliwa czy pracowników – dodaje. - Nie miała na celu poprawy sytuacji w Gazie. Ta bitwa ma na celu całkowite odwrócenie sytuacji.
Hamas wiedział, że Izrael zareaguje bombardowaniem Gazy
Mimo że tamtejsza służba zdrowia mówi już o 10 tysiącach ofiar pełnej furii reakcji Izraela na atak z 7 października, dla Hamasu atak wynikał z rosnącego poczucia, że sprawa palestyńska została odsunięta na bok i że tylko drastyczne działanie może ją ożywić.
Czytaj więcej
Biały Dom wyraził swój sprzeciw wobec izraelskiej okupacji Strefy Gazy po tym, jak premier Beniamin Netanjahu powiedział, że wierzy, iż Izrael będz...
Jak mówił al-Hayya, przywódców Hamasu w Gazie zalano zdjęciami izraelskich osadników atakujących Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu, Żydów otwarcie modlących się w spornym miejscu zwyczajowo zarezerwowanym dla muzułmanów oraz izraelskiej policji szturmującej meczet al-Aksa w Jerozolimie. Perspektywa normalizacji stosunków Izraela z Arabią Saudyjską, od dawna zamożnym patronem sprawy palestyńskiej, wydawała się bliższa niż kiedykolwiek. Dlatego Hamas zaatakował.
Przywódcy Hamasu rozumieli, że Izrael zareaguje bombardowaniem Gazy, zabijając palestyńskich cywilów.
- To, co mogło zmienić tę sytuację, to wielki czyn i bez wątpienia było wiadomo, że reakcja na ten wielki czyn będzie duża – powiedział al-Hayya. - Musieliśmy powiedzieć ludziom, że sprawa palestyńska nie umrze.