Plan ataku na Izrael miał powstawać od tygodni - twierdzą czołowi przedstawiciele Hamasu i Hezbollahu. W ramach przygotowań w Bejrucie miało dojść do kilku spotkań z udziałem m.in. przedstawicieli irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. 

Iran nie uznaje Izraela i stawia sobie za oficjalny cel polityki międzynarodowej zniszczenie tego państwa.

Hamas, Hezbollah i Iran planowały atak na Izrael od sierpnia

Według informacji "Wall Street Journal" w przygotowaniu ataku, który zaskoczył izraelskie państwo, udział brali przedstawiciele irańskich służb bezpieczeństwa.

Znaczącą rolę w przygotowaniu planów miał odegrać wspomniany wcześniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej - twierdzą przedstawiciele Hamasu i Hezbollahu, na których powołuje się "Wall Street Journal".

Czytaj więcej

Izrael w ogniu i krwi. „Gdzie była armia? Gdzie było potężne państwo?”

Przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej mieli współpracować z Hamasem przy przygotowaniach do ataku od sierpnia. To przy ich udziale powstał plan operacji obejmującej atak z powietrza, a także ataki lądowe.

W spotkaniach w Bejrucie miały brać udział cztery, wspierane przez Iran organizacje - w tym Hamas, który od 2006 roku sprawuje rządy w Strefie Gazy i Hezbollah.

Sekretarz stanu USA, Antony Blinken, mówił w niedzielę, że nie ma "twardych dowodów" na to, że Iran kierował lub był zaangażowany w atak Hamasu na Izrael, ale stwierdził jednocześnie, że Teheran od dawna utrzymuje bliskie relacje z uczestnikami tego ataku.

130

Tylu zakładników miał wziąć Hamas w Izraelu

Według przedstawicieli Hamasu i Hezbollahu, cytowanych przez "WSJ", strategia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej obejmuje stworzenie wielofrontowego zagrożenia dla Izraela i otoczenie Izraela z różnych kierunków. W ramach tej strategii Hezbollah i Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny ma zagrażać Izraelowi od północy, a Islamski Dżihad i Hamas mają stanowić zagrożenie w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu.

Prezydent Iranu po ataku Hamasu na Izrael oskarża Izrael

Prezydent Iranu, Ebrahim Ra'isi, w niedzielę oświadczył, że jego kraj popiera prawo Palestyńczyków do samoobrony i oskarżył Izrael o stworzenie zagrożenia w regionie.

Cytowany przez irańską telewizję Ra'isi stwierdził, że to "syjonistyczny reżim i jego zwolennicy są odpowiedzialni za stworzenie zagrożenia dla państw w regionie i musi być za to pociągnięty do odpowiedzialności".

Atak Hamasu, który rozpoczął się 7 października rano, uznaje się za największe naruszenie granic Izraela od czasu wojny Jom Kippur z 1973 roku.

W wyniku ataku Hamasu w Izraelu miało zginąć ponad 600 osób, a w odwetowych atakach powietrznych Izraela na Strefę Gazy zginęło co najmniej 400 osób.

Według najnowszych doniesień Hamas wziął w Izraelu ok. 130 zakładników.