Podpalacze atakowali w całej Rosji, od Petersburga po
Buriację. W niektórych miejscach (np. w Petersburgu czy Moskwie) nawet
dwukrotnie. Znaczną część podpalaczy („łatwowiernych podpalaczy” – jak nazwał
ich jeden z rosyjskich portali) stanowią emeryci, niektórzy nawet po osiemdziesiątce.
Wszystkich szybko łapano i wtedy się okazywało, że byli
szantażowani przez jakichś telefonicznych oszustów. Ci, w zamian za umorzenie
kredytów, niewszczynanie spraw sądowych etc. kazali im … podpalać komisje
rekrutacyjne.