Ukraiński atak na froncie, rosyjska kłótnia na zapleczu

Atakujące oddziały posunęły się już kilkanaście kilometrów w zaporoskich stepach. A rosyjskie ministerstwo obrony znów pokłóciło się z najemnikami

Publikacja: 12.06.2023 13:40

Ukraińscy żołnierze

Ukraińscy żołnierze

Foto: Sztab Generalny armii Ukrainy

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 474

„Niepokojące tendencje, które mogą uczynić sytuację na tym froncie krytyczną, nadal narastają” – napisał w Twitterze rosyjski bloger wojskowy Siemion Piegow (znany pod pseudonimem WarGonzo).

Chodzi o ukraiński atak, który powoli rozwija się w stepach na zachodnim skraju obwodu donieckiego, na pograniczu z zaporoskim. Najbliższą pola walki znaną dotychczas miejscowością jest Wuhledar, odległy o 30 kilometrów na zachód – o który wiosną toczyły się zajadłe walki.

Czytaj więcej

Kontrofensywa Ukrainy: W obwodzie zaporoskim front przesunął się o 5 km

Kontrofensywa Ukrainy: Atak doliną rzeki

Od trzech dni dwie ukraińskie brygady zdobywają jedną wioskę po drugiej w dolinie niewielkiej rzeczki Mokri Jałyj. W sumie jest to najkrótsza droga od ukraińskich pozycji do okupowanego Mariupola, ale żołnierzy dzieli od miasta ponad 80 kilometrów i w dodatku nie wiadomo, czy on jest ich celem.

„Prawie cała zewnętrzna linia obrony rosyjskiej armii na południe od Wełykej Nowosiłki – około 20 kilometrów długości – została starta” – poinformował jeden z niemieckich analityków wojskowych po przeanalizowaniu dostępnych danych wideo i zdjęć satelitarnych.

Ukraińscy partyzanci wysadzili most kolejowy w miejscowości Jakimiwka

Gdy Ukraińcy przesunęli front o około 15 km w głąb rosyjskich pozycji, zajęli czwartą miejscowość i znaleźli się na przedpolach wioski Staromłyniwka, rosyjscy „korespondenci wojenni” zaczęli bić na alarm. Tym głośniejszy, że rosyjskie kontrataki okazały się nieskuteczne, a Rosjanie wycofali się nie naciskani z leżącej dalej na zachód Nowodariwki, by uniknąć okrążenia.

Według Piegowa przyczyną są „nieadekwatne raporty dla naczelników”, w których zafałszowano ilość wojska i sprzętu na pierwszej linii. WarGonzo domaga się kontroli w rosyjskiej 5. armii, broniącej się na tym odcinku. Nie wiadomo, jak on sobie wyobraża takie przedsięwzięcie w wojskach znajdujących się na najgorętszym odcinku frontu.

W dodatku armii, która ma problemy na swoim własnym zapleczu. Ukraińscy partyzanci bowiem wysadzili most kolejowy w miejscowości Jakimiwka, na linii łączącej wojskowe składy w pobliżu frontu (w Tokmaku) z Krymem i Rosją (poprzez most krymski). Prawie jednocześnie inna grupa partyzancka wysadziła tory na samym półwyspie, przecinając linię prowadzącą na most.

Problemy Rosjan: Kłótnie w dowództwie

Rosyjskie dowództwo nie reaguje na sytuację w zaporoskich stepach, zajęte intrygami. Minister obrony Siergiej Szojgu zażądał właśnie, by wszyscy członkowie wszystkich „oddziałów ochotniczych” podpisali kontrakty bezpośrednio z jego resortem. Dotychczas „oddziałami ochotniczymi” rosyjskie dowództwo nazywało najemników Grupy Wagnera, należącej do milionera Jewgienija Prigożyna.

Czytaj więcej

Ministerstwo Obrony Rosji podpisało kontrakt z czeczeńskimi bojownikami

Ale poza Grupą na froncie jest jeszcze kilka innych takich jednostek, m.in. „kadyrowcy”, czyli oddziały wysłane do walki przez wodza Czeczenii Ramzana Kadyrowa czy mniejsze firmy najemnicze (w tym należące do Gazpromu). „Kadyrowcy” już zapowiedzieli, że podpiszą resortowe kontrakty (poza bezpośrednim podporządkowaniem ministerstwu, zmniejszą one żołd bojówkarzy Kadyrowa).

Natomiast Prigożyn w środku rozwijającej się ukraińskiej ofensywy znów publicznie skrytykował resort i odmówił podporządkowania się temu rozkazowi. – Wagner nie będzie podpisywał żadnych kontraktów z Szojgu. (…) Posiadamy wyjątkową efektywność, której nie ma większość oddziałów armii. Dlatego, że Szojgu nie umie normalnie zarządzać oddziałami wojskowym – powiedział.

- Co teraz może się stać? Nie będą nam dawali broni i amunicji. (…) Ale kiedy grom gruchnie, przybiegną z prośbą: Pomóżcie – przewidywał.

„Trzecia armia na Ukrainie odmówiła podporządkowania się drugiej” – zjadliwie zauważył rosyjski opozycyjny politolog i publicysta Andriej Piontkowski. Nawiązał do znanego na Ukrainie dowcipu. Rosyjscy politycy cały czas mówili, że ich armia jest drugą na świecie (po USA), Ukraińcy wyjaśniali że owszem, jest drugą, ale na Ukrainie – po ich armii. Trzecia zaś to kilka tysięcy najemników Prigożyna, z których większość obecnie znajduje się na zapleczu frontu, liżąc rany po samobójczych szturmach Bachmutu.

Kontrofensywa Ukrainy: To jeszcze nie ostateczny atak

Kolejna awantura między resortem obrony i najemnikami wybuchła, gdy wszyscy właśnie oczekują uderzenia gromu. Bez wątpienia to się stanie, o czym świadczy stosunkowo szybkie posuwanie się ukraińskich oddziałów doliną Mokrij Jałyj. Nie wiadomo jednak kiedy i gdzie.

– Myślisz, że ukraińska kontrofensywa już się zaczęła? Poczekaj na ich brygady pancerne – studził zapał były dowódca amerykańskiej armii w Europie, gen. Ben Hodges.

Czytaj więcej

Grupa Oryx: Ukraina straciła niemal 15 proc. wozów bojowych bradley

„Spośród 35 brygad, jakie Ukraina przygotowała do kontrofensywy (wg innych analityków od 10 do 20-red.), dotychczas tylko dwie weszły do walki: 35. piechoty morskiej i 47. zmechanizowana. Pozostałe, jak 68. Jegierska czy 129. Obrony Terytorialnej, które obecnie wyzwalają wioski, nie są częścią kontrofensywy. One po prostu zajmują wioski na skrzydłach posuwającej się do przodu piechoty morskiej” – uważa włoski analityk wojskowy Thomas Teiner.

„Istnieje ogromna różnica między początkiem ofensywy, a rozpoczęciem głównego ataku w takiej operacji. Ofensywa na pewno się zaczęła, ale nie sądzę, by to był jej główny atak. Gdy zobaczymy duże, pancerne formacje dołączające do uderzenia, wtedy będziemy wiedzieli, że on się zaczął” – wyjaśnia gen. Hodges w analizie napisanej dla Center for European Policy Analysis.

„Niepokojące tendencje, które mogą uczynić sytuację na tym froncie krytyczną, nadal narastają” – napisał w Twitterze rosyjski bloger wojskowy Siemion Piegow (znany pod pseudonimem WarGonzo).

Chodzi o ukraiński atak, który powoli rozwija się w stepach na zachodnim skraju obwodu donieckiego, na pograniczu z zaporoskim. Najbliższą pola walki znaną dotychczas miejscowością jest Wuhledar, odległy o 30 kilometrów na zachód – o który wiosną toczyły się zajadłe walki.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Wojna w Strefie Gazy. Losu porwanych z Izraela zakładników nie zna nawet Hamas
Konflikty zbrojne
Władimir Putin: Świat jest bliski punktu, z którego nie ma odwrotu
Konflikty zbrojne
Sąsiad Polski przywraca pobór. Młodzi spędzą w armii nawet 9 miesięcy
Konflikty zbrojne
Miedwiediew nawołuje do "wyzwolenia Ukrainy z okowów Zachodu" i cytuje papieża
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Konflikty zbrojne
Rosja znów szantażuje NATO bronią atomową. Zwykły blef czy realna groźba?
Konflikty zbrojne
Rakiety trafiły statek z polską załogą w Zatoce Adeńskiej