Rosyjskie dowództwo ma wybór między uspokojeniem własnej elity a ochroną wojsk na linii frontu

Nieskoordynowanym działaniom rosyjskiej armii na froncie towarzyszy ogromna ofensywa powietrzna

Publikacja: 05.06.2023 03:00

Dym nad przygranicznym miastem Szebiekino w obwodzie biełgorodskim w Rosji, widziany z Charkowa na U

Dym nad przygranicznym miastem Szebiekino w obwodzie biełgorodskim w Rosji, widziany z Charkowa na Ukrainie.

Foto: EPA/PAVLO PAKHOMENKO

Co noc w stronę Ukrainy Rosjanie wystrzeliwują po kilkadziesiąt pocisków kierowanych, rakiet i dronów.

– Zajadle próbują zniszczyć naszą obronę przeciwlotniczą wokół stolicy. Dlatego używają coraz więcej rakiet balistycznych Iskander – mówi jeden z ukraińskich dowódców o uderzeniach na Kijów.

Jednocześnie jednak ostatnie ukraińskie ataki powietrzne na Moskwę postawiły przed rosyjskim dowództwem pytanie o własną obronę. Czy wzmacniać ją wokół własnej stolicy, czy na linii frontu? W rosyjskim dowództwie podejrzewają, że Ukraińcy specjalnie zaatakowali zachodnie przedmieścia Moskwy, tzw. Rublowkę, miejsce zamieszkania prawie całej rosyjskiej elity politycznej i finansowej.

Czytaj więcej

Mychajło Podolak: Smuta w Rosji już nadchodzi

Jej przedstawiciele to jedyna grupa w rosyjskim społeczeństwie, która może wywrzeć skuteczną presję na prezydenta Putina. Teraz będą się domagali od niego wzmocnienia obrony swych posiadłości, a to może się odbyć tylko kosztem wojsk na froncie.

– W przeciwieństwie do czołgów systemów obrony przeciwlotniczej nie można długo przechowywać w magazynach. Elektronika, często jeszcze radziecka, szybko się psuje, dlatego muszą być one cały czas obsługiwane. Stąd Rosja nie ma ich w rezerwie. W zasadzie wszystkie wyprodukowane są obecnie używane – tłumaczy jeden z ukraińskich ekspertów wojskowych.

Wkroczenie armii na przygraniczne tereny wywołało szok miejscowych Rosjan

A to znaczy, że rosyjskie dowództwo ma teraz wybór między uspokojeniem własnej elity a ochroną wojsk na linii frontu. Nie wiadomo jeszcze, jaką decyzję podejmie. Sądząc z chaosu panującego w rosyjskiej armii, spróbują raczej uspokoić Rublowkę, by nie ryzykować własnymi stanowiskami.

Podobne zamieszanie panuje na ziemi. „(Przed Rosjanami) stoi ostry dylemat: czy umacniać obronę w przygranicznych rejonach Rosji, czy może jednak swe pozycje na okupowanej Ukrainie” – sądzi brytyjski wywiad.

Wszystko z powodu kolejnego rajdu rosyjskich ochotników na okolice Biełgorodu. Rosyjska armia poradziła sobie z nimi szybciej niż w przypadku ataku 27 maja. Ale sukces ma swoją cenę: ściągnięcie wojsk z zaplecza frontu. „Wielkość atakujących oddziałów wskazuje na to, że z punktu widzenia doktryny był to zwykły rajd, a celem takiego nie jest opanowanie terytorium” – sądzi amerykański Institute for the Study of War.

Mimo to dla jego odparcia Rosjanie musieli użyć ciężkiego uzbrojenia. Nie wiadomo jeszcze, jak z tym rajdem związana jest utrata przez Rosjan zachodnich krańców dopiero co zdobytego Bachmutu, co właśnie przyznał właściciel najemników, Jewgienij Prigożin. Natomiast wkroczenie regularnej rosyjskiej armii na przygraniczne tereny wywołało szok miejscowych Rosjan. W ciągu dwóch dni napłynęły informacje o dewastowaniu i rozkradaniu sklepów przez żołnierzy – tak, jak na Ukrainie. W Szebiekino – które przed wojną liczyło ok. 40 tys. mieszkańców, a teraz pewnie dwa razy mniej – w ciągu dwóch dni rosyjscy żołnierze, którzy przybyli na pomoc w obronie granicy, zgwałcili dwie mieszkanki miasta.

Jednocześnie miejscowe władze okradają próbujących ewakuować się mieszkańców, każąc im płacić za wywiezienie spod ostrzału, przede wszystkim dzieci. „To krzyk duszy! (…) Ileż zachodu kosztowało nas wpisanie dzieci na listę ewakuowanych. Obiecali, że wszystko będzie bezpłatne, a w ostatniej chwili powiedzieli, że trzeba zapłacić za przejazd. Musieliśmy wyłożyć ostatnie oszczędności” – pisała w jednym z miejscowych czatów mieszkanka Szebiekino.

Co noc w stronę Ukrainy Rosjanie wystrzeliwują po kilkadziesiąt pocisków kierowanych, rakiet i dronów.

– Zajadle próbują zniszczyć naszą obronę przeciwlotniczą wokół stolicy. Dlatego używają coraz więcej rakiet balistycznych Iskander – mówi jeden z ukraińskich dowódców o uderzeniach na Kijów.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Ukraina w NATO. Zełenski poproszony o "nienaleganie na harmonogram"
Konflikty zbrojne
Dyskusja w Brukseli. Czy Ukraina powinna mieć możliwość atakowania celów w Rosji?
Konflikty zbrojne
Jędrzej Bielecki: Przełom na wojnie Rosji z Ukrainą. Teraz to NATO straszy Putina
Konflikty zbrojne
Putin grozi Kijowowi: Jeśli polskie wojsko wejdzie na Ukrainę, już jej nie opuści
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Konflikty zbrojne
Izrael zbombardował obóz dla uchodźców w Rafah. Kolejna masakra w Strefie Gazy
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał