Prigożyn powiedział, że przedstawione przez Putina cele "specjalnej operacji wojskowej", jak Rosja nazywa swoją zbrojną napaść na Ukrainę, zostały osiągnięte połowicznie.
- Nasz prezydent ogłosił cele - denazyfikację i demilitaryzację. Zdenazyfikowaliśmy – Ukraina jest teraz znana całemu światu, a jeśli chodzi o demilitaryzację – mają więcej broni niż połowa Europy - stwierdził szef najemników.
Jak sądzi, "niektórzy próżniacy" nie osiągnęli tych celów, dlatego konieczne jest, aby odpowiednie władze dowiedziały się, co w ogóle robią. - Czy włączyli się w proces? Czy odbyli odpowiednie spotkania? Czy przygotowali zaplecze materiałowe i techniczne. O ile nam wiadomo, niczego nie przygotowali - mówił Prigożyn.
Dlatego, jak powiedział, wysłał wnioski do prokuratury i Komitetu Śledczego z prośbą o sprawdzenie szeregu wyższych urzędników Ministerstwa Obrony pod kątem możliwych naruszeń różnych artykułów Kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej.
Warunek zwycięstwa: przywrócić karę śmierci
Prigożyn wyłuszczył trzy warunki, które należy spełnić, aby wygrać z Ukrainą.
Po pierwsze - ogłosić mobilizację, w sensie nie tylko powołania poborowych, ale w zakresie mobilizacji całego społeczeństwa, po drugie - uruchomić wszystkie możliwe produkcje, zaplanować ich prace, zaplanować działania na froncie.
- Po trzecie, bez wątpienia, konieczne jest przywrócenie kary śmierci i ukaranie winnych. Nie wystarczy ich po prostu zwolnić, trzeba ich ukarać, ludzie muszą zobaczyć, że zostali zastrzeleni. Wtedy ludzie się radują i mówią, że sprawiedliwość zatriumfowała. W przeciwnym razie żołnierze, którzy umrą, nie zrozumieją, dlaczego umierają, tak jak ci, którzy wszystko spieprzyli - mówił założyciel Grupy Wagnera.
Walki o Bachmut były trudny zadaniem i nie jest tajemnicą, że wielu doświadczonych dowódców zginęło w tej maszynce do mięsa.
Dodał, że Ukraina jest już w ofensywie, a jej wejścia na terytorium obwodu biełgorodzkiego to "zwiad mocy".
- Weszli na nasze terytorium. W teorii mieli posuwać się dalej nocą, ściągać rezerwy. Ale nie zrobili tego, wcale tego nie potrzebują - ocenił.
Prigożyn uważa, że najważniejszą rzeczą w każdej wojnie jest zrozumienie algorytmu działań wroga.
- Jeśli rozumiesz algorytm działań wroga, jesteś bogiem wojny. Ukraina studiuje nasz algorytm. Rozumieją, że nasz algorytm to jeden „śpiący dziadek”, drugi „śpiący dziadek” i dopóki „dziadkowie” się nie obudzą, nikt nie może nic zrobić, bo wszystko musi być z nimi skoordynowane, bo oni są świetni - mówił szef Grupy Wagnera.
Zapowiedział, że do 5 czerwca jego ludzie wycofają się z Bachmutu, pozostawiając miasto w rękach regularnej armii.
Najemnicy potrzebują co najmniej miesiąca, a jeszcze lepiej dwóch na odpoczynek i regenerację sił, bo, jak mówił, walki o Bachmut były trudny zadaniem i nie jest tajemnicą, że "wielu doświadczonych dowódców zginęło w tej maszynce do mięsa". Ma to być niezbędne, bo najprawdopodobniej następnym zadaniem Grupy Wagnera będzie obrona terytorium Rosji.
- Teraz musimy lizać rany - powiedział Prigożyn.