Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 431

Waszyngtoński Instytut Studiów nad Wojną zwraca uwagę, że Jewgienij Prigożyn po raz kolejny stwierdził, że najemnicy z Grupy Wagnera będą walczyć w Bachmucie, ale będą musieli "wycofać się w sposób zorganizowany lub zostać i umrzeć", jeśli sytuacja natychmiast nie ulegnie poprawie.

Szef największej rosyjskiej prywatnej firmy wojskowej w ciągu ostatnich kilku miesięcy często skarżył się na braki amunicji. Publicznie toczył spór z ministrem obrony Siergiejem Szojgu oskarżając armię o przypisywanie sobie zasług za przejmowanie kontroli w Bachmucie.

Czytaj więcej

Prigożyn szantażuje Kreml. Szojgu usłyszał ultimatum?

"Groźba Prigożyna o wycofaniu się z Bachmutu może również wskazywać, że obawia się, iż rosyjskie pozycje na tyłach miasta są podatne na kontrataki" - uważają analitycy amerykańskiego think tanku.

Prigożyn twierdził, że wagnerowcy i zastępca dowódcy sił rosyjskich na Ukrainie generał armii Siergiej Surowikin opracowali plan "zmielenia" sił ukraińskich w Bachmucie, który pozbawił Ukrainę inicjatywy na polu walki.

ISW uważa, że Prigożyn prawdopodobnie próbuje "odzyskać dostęp do większej ilości amunicji", ponieważ Putin po raz kolejny przetasowuje rosyjskie kierownictwo wojskowe w sposób, który może sprzyjać Prigożynowi.