Wiadomo już, że uderzenie przeprowadzili Ukraińcy swoimi nowymi rodzajami dronów.

Ale lotnisko w Petersburgu było zamknięte przez godzinę z powodu „niezidentyfikowanego obiektu latającego”, którego w końcu nie znaleziono.

Czytaj więcej

Rosjanie tymczasowo zamknęli lotnisko w Petersburgu

Według informacji petersburskiego wydania Fontanka.ru „obiekt” wykryto 160-200 kilometrów od miasta, od strony Zatoki Fińskiej. Zamknięto przestrzeń powietrzną nad miastem (w tym lotnisko Pulkowo), w powietrze wystartowały najnowsze, rosyjskie samoloty bojowe Su-25 i MiG-31. Czytelnicy Fontanki pisali, że słychać je było nawet w środku Petersburga: „Ryk silników był jak na wojskowej paradzie”.

Oficjalnie jednak nic nie znaleziono i nic nie zestrzelono. Ministerstwo obrony poinformowało tylko, że „w porozumieniu z obroną cywilną prowadzono ćwiczenia”. Petersburg znajduje się w prostej linii ponad 860 kilometrów od ukraińskiej granicy.

Jednocześnie jednak, w nocy ukraińskie drony bojowe spadły na kilka miejsc w Rosji. Od uderzenie jednego z nich zapaliła się część rafinerii w Tuapse, porcie nad Morzem Czarnym, odległym około 400 kilometrów od linii frontu. Ukraiński dron musiał przelecieć nad linią frontu, zapleczem rosyjskich wojsk, Morzem Azowskim i jego rosyjskim wybrzeżem, usianym instalacjami wojskowymi. Nigdzie go nie zauważono.

Czytaj więcej

Pożar w rosyjskiej rafinerii nad Morzem Czarnym. Nieoficjalnie: To atak z użyciem dronów

Kolejny spadł na południowe przedmieścia Krasnodaru, leżące w Adygei. Samo miasto jest stolicą Kraju Krasnodarskiego, granica obu jednostek terytorialnych biegnie po rzece Kubań, na północnym brzegu której znajduje się Krasnodar.

Rosyjskie ministerstwo obrony tym razem przyznało, że w obu przypadkach były to ukraińskie drony, ale twierdzi, że „zestrzelono je środkami obrony przeciwlotniczej”.

Poza tym co najmniej trzy mniejsze drony uderzyły na pograniczny obwód briański i Biełgorod. W mieście, jeden z uszkodzonych aparatów wpadł przez okno do przypadkowego mieszkania, na szczęście mieszkańcom nic się nie stało.

Cały czas jednak wykrywane są kolejne, które nie doleciały do celu. W miejscowości Kołomna (70 kilometrów na południowy wschód od Moskwy, w połowie drogi ze stolicy do Riazania) dron spadł 10 metrów od ogrodzenia stacji kompresorowej należącej do Gazpromu.

Ponieważ nie był zbyt mocno uszkodzony (prawdopodobnie skończyło mu się paliwo, stracił wysokość i zaczepił o drzewa) rozpoznano w nim ukraiński aparat UJ-22 Airborne, mający zasięg do 800 kilometrów i ładunek wybuchowy 15-20 kilogramów. Na Republikę Adygei i Tuapse spadły zaś drony, o których wiadomo jedynie że miały silniki odrzutowe.

Ukraińskie dowództwo nie komentuje tych ataków. Rosyjskie zaś unika nazywania dronów ukraińskimi.