Rozmowę z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem, obchodzącym właśnie pierwszy rok swoich rządów, opublikowały w czwartek gazety należące do grupy medialnej Funke, m.in. „Westdeutsche Allgemeine Zeitung”. Na pytanie, czy widzi on jakieś zmiany zachodzące na Kremlu, np. rosnącą chęć dojścia do porozumienia, Scholz odpowiedział: „Widzimy, jak wojna trwa z niesłabnącą brutalnością. Na razie zmieniła się jedna rzecz: Rosja przestała grozić użyciem broni jądrowej. W reakcji na fakt, że międzynarodowa społeczność wyznaczyła czerwoną linię”.

Kanclerz Niemiec przyznał, że najpilniejszą obecnie rzeczą jest natychmiastowe zakończenie wojny przez Rosję i wycofanie przez nią wojsk. Wówczas pojawi się pytanie o kwestię bezpieczeństwa Europy. W nawiązaniu do wypowiedzi prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, który powiedział, że Rosja potrzebuje „gwarancji bezpieczeństwa”, Scholz stwierdził: „Jesteśmy gotowi do rozmów z Rosją na temat kontroli zbrojeń w Europie. Proponowaliśmy to przed wojną i to stanowisko nie uległo zmianie”.

Wspólna tarcza obronna

Scholz podkreślił, że po USA, Niemcy są jednym z krajów, które najmocniej wspierają Ukrainę, również militarnie. „I zawsze działamy w ścisłym porozumieniu i zgodzie z naszymi sojusznikami. Przy okazji – nikt nie dostarczył bojowych czołgów produkcji zachodniej (…) A zrównoważone stanowisko rządu jest popierane przez zdecydowaną większość obywateli” – czytamy. Kanclerz zaprzeczył, aby Władimir Putin groził atakiem na Niemcy. Scholz nazwał to „bzdurą”.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Putin zrzuca maskę. Tak, jestem imperialistą

Mówiąc o inicjatywie Sky Shield, zakładającej budowę europejskiej tarczy przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, którą zainteresowanie wyraziło dotąd 14 państw UE, Scholz wyraził nadzieję, że tarcza ta powstanie w ciągu najbliższych pięciu lat. Obecnie niemiecki rząd prowadzi rozmowy z producentami różnych systemów, by podjąć konkretne decyzje.

Kanclerz Niemiec, odpowiadając na pojawiające się licznie głosy, że „nie jest to nasza wojna”, odpowiedział, że Niemcy popierają europejski kraj, który został brutalnie najechany przez swojego sąsiada. „Chodzi również o uratowanie naszego ładu pokojowego w Europie. Dlatego zgadzamy się na niedogodności ekonomiczne i wydajemy więcej pieniędzy na nasze zdolności obronne. Bo nie ma gwarancji, że Rosja nie zaatakuje innych krajów” – stwierdził Scholz. Jednocześnie podkreślił, że bezpośrednia wojna między Rosją a NATO miałaby tylko przegranych i to na całym świecie. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by do niej nie dopuścić.

Dobre widoki na zimę

Kanclerz zapewnił, że Niemcy powinni dobrze przetrwać zimę. Świadczą o tym m.in. wypełnione magazyny gazu i czasowe wydłużenie czasu funkcjonowania elektrowni atomowych i węglowych. Zdaniem Scholza nie będzie jednak powrotu do cen energii sprzed wojny w Ukrainie. Mimo to „Niemcy pozostaną silnym i odnoszącym sukcesy społeczeństwem przemysłowym” – przyznał.

Olaf Scholz, pytany, czy Niemcy są niewdzięczni, skoro większość jest rozczarowana rządem i jego kanclerstwem odpowiedział: „Jestem wdzięczny za wsparcie, które mam i za możliwość zdobycia jeszcze większego poparcia”. Zapowiedział również staranie się w 2025 roku o reelekcję.