Czy pan już wie, co tak naprawdę się stało na moście krymskim?
Próbowałem to zrozumieć. Powiem szczerze, że nie mam stuprocentowej pewności, co do tego, kto za tym stoi. Jestem bardziej zwolennikiem wersji, że to skuteczna operacja naszych służb. Kilka miesięcy temu w jednym z wywiadów mówiłem, że jeżeli taka polityczna decyzja zapadnie w Kijowie, to warto byłoby przeprowadzić to w taki sposób, by można było to uznać za nieszczęśliwy wypadek. Po to, by pozostawić Moskwie możliwość różnych interpretacji, by to nie było uderzenie rakietowe czy uderzenie z drona. Bo zbyt duże jest ryzyko polityczne. To czuły punkt Putina i to mogłoby go skłonić do podjęcia bardzo radykalnych kroków, łącznie z użyciem broni atomowej.