Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 223

„Oni wieją …” – napisał jeden z ukraińskich wojskowych w Twitterze.

Od początku dnia armia Kremla opuściła podobno Dawidyw Brod, położony na ważnej przeprawie przez rzekę Ingulec. Od dwóch miesięcy Ukraińcy próbowali zdobyć tę miejscowość lub ją okrążyć, a teraz Rosjanie ją opuścili pod naciskiem ukraińskiej 35. Brygady Piechoty Morskiej.

Czytaj więcej

Ukraińcy nacierają na południu kraju. Front przesunął się o 30 km

Rosjanie odeszli też podobno ze Starosillia, Nowopetriwki i Dudczan. Do tej ostatniej miejscowości dwa dni temu dotarły ukraińskie oddziały, po przełamaniu rosyjskiego frontu na północy. Po kilkudziesięciokilometrowym rajdzie brzegiem Dniepru tutaj zostały powstrzymane przez rosyjskie rezerwy wysłane z Chersonia. Teraz Dudczany opustoszały.

- Posuwanie się ukraińskich oddziałów w obwodzie chersońskim zostało powstrzymane – oświadczył przedstawiciel kolaborantów z obwodu chersońskiego rosyjskiej agencji propagandowej RIA Novosti. – Dokładnie to samo (rzecznik rosyjskiego ministerstwa obrony generał) Konaszenkow mówił niedawno o Łymanie. Także… - przestrzegł rosyjski niezależny dziennikarz i analityk, Rusłan Lewijew.

Powodem odwrotu z całej północnej części frontu chersońskiego jest prawdopodobnie właśnie ukraiński atak na Dudczany. Gdy Rosjanom udało się go na chwilę zatrzymać, Ukraińcy uderzyli na Czkałowe, w zachodniej części frontu. Obie miejscowości dzieli aż 40 kilometrów w linii prostej, ale Rosjanie mogli wpaść w panikę.

Czytaj więcej

Rosja: Ruchy "pociągu atomowego"? "Może ćwiczenia, może ostrzeżenie"

„W warunkach dzikiego deficytu piechoty nasi siedzieli w punktach oporu, tzn. w wioskach. (…) Szyki naszych wojsk były mocno rozrzedzone, punkty oporu utrzymywali, ale nie było mobilnej rezerwy albo jej nie wystarczyło” – tłumaczył odwrót jeden z rosyjskich komentatorów Roman Sapońkow.

Zdaniem zachodnich ekspertów Ukraińcy po prostu przeniknęli mobilnymi grupami między umocnionymi wioskami i to wywołało panikę wśród Rosjan, którzy mają bardzo słabą łączność i nie mogli ustalić, gdzie jest przeciwnik i jak duże są atakujące oddziały. W dodatku pochmurna i deszczowa pogoda nad chersońskim stepem uniemożliwiła użycie lotnictwa, przede wszystkim wsparcia śmigłowców.

Z dostępnych, niepełnych a często niepotwierdzonych informacji wynikałoby, że Rosjanie utracili około trzeciej części swego przyczółku w obwodzie chersońskim, na zachodnim brzegu Dniepru – na północny zachód od Chersonia.

„Punkty oporu trzymały się, ale momentalnie, w ciągu pierwszych godzin (ukraińskiego natarcia) znajdowały się w okrążeniu, walczyły do wyczerpania zapasów a potem przebijały się. Przy czym atakujący mieli tak małe siły, że wycofujących się specjalnie nie ścigali, dlatego większość naszych dotarła do swoich” – potwierdza Sapońkow.

Z powodu zmieniającej się sytuacji i naprawdę dużej ruchliwości ukraińskich oddziałów, nie wiadomo jeszcze jakie tereny zostały przez nie zajęte, ani też jakie straty poniosła rosyjska armia. Doradca szefa kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Ołeksij Arestowycz, poinformował w dodatku, że Ukraińcy zniszczyli przeprawy w Darjiwce, w dolnym biegu Ingulca (ok. 10 km na północny zachód od Chersonia), topiąc przy tym znaczną liczbę rosyjskich czołgów.

Z dostępnych, niepełnych a często niepotwierdzonych informacji wynikałoby, że Rosjanie utracili około trzeciej części swego przyczółku w obwodzie chersońskim, na zachodnim brzegu Dniepru – na północny zachód od Chersonia.

"Czy te setki kilometrów (kwadratowych terenu), które właśnie porzuciły rosyjskie wojska są częścią Rosji, czy nie? Tak tylko pytam" – jak zwykle złośliwie podsumował informacje o odwrocie szef grupy Bellingcat Eliot Higgins. Nawiązał przy tym do trwającego w Moskwie procesu anektowania okupowanych ziem Ukrainy.