Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 223

Łukaszenko, cytowany przez agencję BiełTA mówił o tym w czasie konferencji ws. bezpieczeństwa militarnego Białorusi.

- Jeśli chodzi o nasz udział w specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie, uczestniczymy w niej. Nie ukrywamy tego. Ale nikogo nie zabijamy. Nie wysyłamy nigdzie naszego personelu wojskowego. Nie łamiemy umów - mówił białoruski dyktator.

- Nasz udział jest ograniczony do przeciwdziałania rozprzestrzenieniu się konfliktu na terytorium Białorusi. Po drugie, przeciwdziałamy uderzeniu na Białoruś przez Polskę, Litwę i Łotwę pod pozorem specjalnej operacji wojskowej. Tak jak mówiłem, nikt nie będzie strzelał Rosjanom w plecy z terytorium Białorusi. To nasz udział - oświadczył Łukaszenko.

Czytaj więcej

Kreml pozytywnie o propozycji planu pokojowego przedstawionego przez Muska

- Tak, udzielamy pomocy medycznej ludziom. Leczymy tych, którzy tego potrzebują. Karmimy ludzi. Nie tylko Rosjan. W większości karmimy uchodźców, tych żebraków, tych biednych ludzi, którzy przybyli na Białoruś z Ukrainy, 400-500 osób dziennie. Jak moglibyśmy ich nie karmić lub nie leczyć? To nasz udział w operacji wojskowej. Nie będzie innego rodzaju - zapewnił białoruski przywódca.

W większości karmimy uchodźców, tych żebraków, tych biednych ludzi, którzy przybyli na Białoruś z Ukrainy

Aleksandr Łukaszenko, przywódca Białorusi

Jednocześnie Łukaszenko zarzucił Ukrainie, że ta "dopuszcza się prowokacji na granicy z Białorusią.

Według Łukaszenki Ukraina rozmieściła 15 tys. żołnierzy na granicy z Białorusią, buduje tam posterunki i organizuje pozycje ogniowe.

- Ukraina prowadzi optyczne, elektroniczne i radiotechniczne rozpoznanie naszego terytorium, jednostek, obiektów, ich drony naruszają białoruską granice państwową. Mówią, że obawiają się, iż Białoruś wejdzie do wojny, a w tym czasie organizują prowokacje na granicy - przekonywał dyktator.