Czytaj więcej
24 lutego rozpoczęła się pełnowymiarowa inwazja Rosji na Ukrainę. Premier Ukrainy zapowiada inflację w kraju na poziomie 30 proc.
Rosjanie zaatakowali dziś Krzywy Róg ośmioma pociskami manewrującymi Raduga Ch-101. O szczegółach ataku poinformował Kyryło Tymoszenko, wiceszef biura prezydenta Ukrainy. „To akt terrorystyczny przeciwko naszemu narodowi, przeciwko konkretnemu miastu. Rakiety są wymierzone w budynki, które mają krytyczne znaczenie dla życia ludzi” – napisał na Telegramie.
Tymoszenko zwrócił uwagę, że najeźdźcy zaatakowali wyłącznie obiekty hydrotechniczne. Według niego cel jest oczywisty – próba stworzenia „sytuacji awaryjnej”. „Nie ma dla nich znaczenia, czy ludzie zostaną bez wody, czy miasto będzie pod wodą. Potrzebują naszej paniki, w której trudno podejmować decyzje. Dlatego nie panikujemy” – dodał.
Czytaj więcej
Strażak i kilka innych osób zostało rannych po tym, jak w środę wieczorem na terytorium Kraju Stawropolskiego rozbił się niezidentyfikowany dron -...
Przedstawiciel ukraińskiej administracji zapewnił, że służby już eliminują skutki ataków. „Najważniejsze, że wśród ludności cywilnej nie ma ofiar, a resztę odbudujemy. Utrzymujemy sytuację pod kontrolą” – podkreślił.
Prezydent Wołodymyr Zełenski również ocenił, że atak na krytyczną infrastrukturę w Krzywym Rogu to próba wywołania paniki przez Rosjan. Zapewnił, że to nie złamie Ukrainy, a Rosja zapłaci za swój czyn.
„Kraj terrorystyczny kontynuuje walkę z ludnością cywilną. Tym razem – uderzenie rakietowe w obiekty hydrotechniczne i próba zalania Krzywego Rogu. Jedyne, co mogą zrobić okupanci, to zasiać panikę, wywołać sytuację awaryjną, spróbować pozostawić ludzi bez światła, ciepła, wody i jedzenia. Czy może nas złamać? Absolutnie nie. Czy czeka ich sprawiedliwa odpowiedź i kara? Niewątpliwie tak” – napisał Zełenski na Telegramie.
Z kolei Tymoszenko w wieczornym wpisie podkreślił, że sytuacja na ulicach Krzywego Rogu jest stale monitorowana. „W miejscu ataku obserwuje się przepływ wody w ilości 100 metrów sześciennych na sekundę. To znacząca ilość. A poziom wody w rzece Inhułeć zmienia się co godzinę. Zdajemy sobie sprawę ze skali stojących przed nami zadań związanych z likwidacją skutków uderzeń rakietowych” - napisał.