„Jest pięciu rannych” - napisał w mediach społecznościowych Władimirow. Podkreślił, że jeden z poszkodowanych to strażak, który poparzył się w czasie akcji gaśniczej i trafił do szpitala. „Czterech mieszkańców, w tym dziecko, również poprosiło o pomoc medyczną – nie ma zagrożenia ich życia, są monitorowani przez lekarzy” - przekazał gubernator.

Według Władimirowa incydent badają właściwe służby: na miejscu trwa akcja ratunkowa i pracują funkcjonariusze organów ścigania.

Miejscowa administracja z rejonu turkmeńskiego (jednej z części Kraju Stawropolskiego) w informacji, udzielonej rosyjskiej agencji Interfax przekazała, że dron rozbił się na polu, nie ma zagrożenia dla ludności. Poszkodowani to „naoczni świadkowie, którzy przyszli zobaczyć, co się stało”. „Cztery osoby podeszły, postanowiły zobaczyć, co się stało, i ucierpiały, ale nie ma zagrożenia dla ich życia” – przekazał urzędnik administracji.

Wcześniej Interfax informował o jednej osobie poszkodowanej w efekcie rozbicia się nieznanego obiektu latającego w pobliżu wsi w dystrykcie turkmeńskim. Według straży pożarnej ratownik, który przybył na miejsce zdarzenia, został ranny po wybuchu, doznał także oparzeń twarzy.

Do obu katastrof doszło w odległości ponad 600 km od Krymu i ok. 500 km od Mariupola. Nie ma na razie żadnych informacji, by chodziło o dron ukraiński.