Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 167

Czernyk stwierdził, że jest prawdopodobnie jednym z niewielu wojskowych, którzy odradzają dowództwu Sił Zbrojnych Ukrainy przeprowadzenie szeroko zakrojonej ofensywy.

- Mając gruntowne wykształcenie wojskowe od poziomu podchorążego, wiem, że ofensywa to bardzo trudna operacja. Atakowanie jest znacznie trudniejsze niż obrona. Ofensywa musi mieć miejsce na jakimś obszarze, ten obszar ma pewne cechy. Ofensywa jest rozciągnięta na co najmniej 10-15 kilometrów. W obecnych warunkach trudno mi sobie wyobrazić relację takiego przedsięwzięcia - przyznał Czernyk.

Czytaj więcej

Brytyjski admirał: Zły stan zdrowia Putina to tylko pobożne życzenia

Zauważył też, że obecna wojna to w 95 proc. działania artyleryjskie, a Rosjanie mają nieograniczone możliwości.

- Pocisk to nie jest coś skomplikowanego technologicznie. To kawałek żelaza i prochu. A Rosjanie posiadają huty i 38 tysięcy maszyn do obróbki metalu. Proch strzelniczy to celuloza. Celuloza to drewno, Rosja jest na pierwszym miejscu na świecie pod względem rezerw tego surowca. Dlatego nie jest mądrze rzucać naszego bezcennego żołnierza na bezpośrednie zwarcie z bagnetami wroga - mówił Czernyk.

Jego zdaniem tylko taktyka małych kroków i stopniowego wypierania wroga, "wyciskania" go ma szanse powodzenia w tej wojnie.

Ponadto, podkreślił ekspert, nie powinno się dopuścić do takiego frontalnego ataku, bo Rosjanie nie oszczędzają i nie będą oszczędzać swoich żołnierzy.

- Ukraińców na coś takiego nie stać - stwierdził Czernyk.

Ekspert uważa, że Ukraincy powinni się uzbroić w cierpliwość, bo wojna może potrwać rok, dwa, a może 10 lat.

- I nawet po śmierci Putina sytuacja się nie poprawi - uważa Czernyk. - Trzeba, żeby Rosja się rozpadła, żeby odebrano jej nuklearne żądło, a co najważniejsze, żeby wymarły trzy pokolenia Rosjan. Wtedy, za 60 lat, Ukraińcy mogą mieć pokój od sąsiada. .