Jednocześnie brytyjski premier zaapelował do przywódców państw NATO i G7.

- To nie jest czas, aby zachęcać Ukraińców do zgodzenia się na zły pokój, na pokój przy którym musieliby oddać część swojego terytorium w zamian za zawieszenie broni - stwierdził Johnson.

Zdaniem brytyjskiego premiera taki scenariusz byłby "katastrofą", która prawdopodobnie zachęciłaby prezydenta Rosji, Władimira Putina, do wywołania jeszcze większych szkód w światowej gospodarce.

Czytaj więcej

Ukraina i Mołdawia oficjalnie kandydatami do UE. Gruzja z „perspektywą europejską”

- Czas uznać, że Ukraińcy potrzebują pomocy, by zmienić dynamikę w Donbasie, w Siewierodoniecku, a potem w rejonie korytarza lądowego (z okupowanego Krymu do Rosji - red.) na południu - kontynuował Johnson.

Premier Wielkiej Brytanii mówił też jak ważne jest zapewnienie dostaw zboża z Ukrainy do państw, które są uzależnione od jego importu.

Ukraińcy potrzebują pomocy, by zmienić dynamikę w Donbasie, w Siewierodoniecku

Boris Johnson, brytyjski premier

Johnson wykluczył wysłanie brytyjskich okrętów na Morze Czarne, ale podkreślił, że istnieje potrzeba znalezienia sposobu, by zboże mogło opuścić Ukrainę drogą morską, w którym eksport ten nie byłby poddany kontroli Władimira Putina.