We wtorek ukraińska SBU zamieściła na swoim kanale na Telegramie przechwyconą rozmowę Rosjan, z której wynika, że ciała zabitych rosyjskich żołnierzy są układane w prowizoryczne stosy.

Rosyjski funkcjonariusz powiedział, że jego znajoma zapłaciła strażnikom za odnalezienie jej krewnego na jednym z takich stosów w pobliżu Doniecka.

Czytaj więcej

Rosyjskie pociski kierowane nie trafiają w cele. Moskwa w tyle za wojskami NATO

- To wysypisko, wysokość człowieka, mówi, że są ich tysiące. Dlatego wyrzucają je tam. Łatwiej jest im powiedzieć "zaginął"... To nie jest kostnica, to jest wysypisko - pada w przechwyconej rozmowie.

Z rozmowy wynika, że na miejsce przewożonych jest tysiące ciał. 

"Rodzice, żony i krewni powinni się zastanowić, czy są gotowi na to, że ich bliscy zostaną rozszarpani przez psy lub zgniją na wysypisku pod gołym niebem. Czy powinniśmy zrobić wszystko, co możliwe, aby w ogóle nie wyjeżdżali na tę wojnę?" - komentuje SBU.