Rano władze obwodu biełgorodzkiego poinformowały, że w wyniku ataku dwóch ukraińskich śmigłowców doszło do pożaru w składzie ropy Rosneftu w Biełgorodzie, stolicy obwodu, położonej ok. 40 km od granicy z Ukrainą. W wyniku ataku ranne zostały dwie osoby. W płomieniach stanęło osiem zbiorników z paliwem.

Czytaj więcej

Rosja: Pożar w składzie paliw w Biełgorodzie. "Atak ukraińskich śmigłowców"

Ukraina jak dotąd nie potwierdziła przeprowadzenia takiego ataku na terytorium Rosji.

- W sprawie Biełgorodu, oczywiście, prezydent został poinformowany - stwierdził Pieskow.

Rzecznik Kremla dodał, że odpowiednie kroki "zostały podjęte, aby zreorganizować łańcuchy dostaw paliwa, tak aby to, co się stało. nie wpłynęło na poziom dostępności wszystkich niezbędnych rodzajów paliwa".

Na pytanie czy to, co stało się w Biełgorodzie, może doprowadzić do eskalacji konfliktu na Ukrainie, Pieskow odparł: "Oczywiście nie jest to coś, co może być postrzegane jako stwarzanie dogodnych warunków do kontynuowania negocjacji".

Czytaj więcej

Ławrow: Ukraina wykazuje więcej zrozumienia ws. Krymu i Donbasu

Dopytywany o ocenę samego faktu, że Ukraińcy przeprowadzili atak powietrzny na terytorium Rosji, Pieskow odparł, że "nie do administracji prezydenta należy dokonywanie takich ocen" i odesłał dziennikarzy do agencji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju.