Reklama

Walcząca Ukraina ma twarz kobiety. Kraj ma swoją "Madonnę z dzieciątkiem"

Jedna Ukrainka uratowała 30 dzieci z domu dziecka, wywożąc je z ostrzeliwanego Charkowa. Druga zginęła pod Sumami, ratując rannych żołnierzy.
Matka z małym dzieckiem w jednej kijowskich dzielnic ostrzeliwanych przez Rosjan. Na miasto spadają

Matka z małym dzieckiem w jednej kijowskich dzielnic ostrzeliwanych przez Rosjan. Na miasto spadają bomby i rakiety od pierwszego dnia wojny

Foto: AFP

Czernihów, ważne miasto na północy Ukrainy, przed wojną miał ponad 280 tys. mieszkańców. Już prawie od miesiąca jest ostrzeliwany przez Rosjan. Miasto zostało okrążone i odcięte – brak łączności, wody, prądu i ogrzewania. Gdy zaczęły tam spadać bomby, większość pracowników miejscowego domu dziecka pospieszyła ratować własne rodziny.

Wychowawczyni Natalia Piesocka pozostała sama z 30 dzieciakami. Najmłodszy, chłopczyk, ma 3,5 roku. Dzieci błagały, by nie pozostawiała ich samych i nie odchodziła. Nie miała serca odmówić, przez prawie miesiąc mieszkała z nimi w piwnicy. Sama zorganizowała transport i postanowiła uciekać z oblężonego Czernihowa, mimo że nie został otwarty żaden z korytarzy humanitarnych. Po drodze przed ostrzałem chowała się z dziećmi w cerkwi. Szczęśliwie dotarła do Iwano-Frankiwska, a historia nieznanej dotychczas nikomu kobiety obiegła już ukraińskie media. I takich bohaterek od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę przybywa.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama