- Nie jestem męczennikiem. Czuję, że ktoś musi to zrobić (zostać w Rosji - red.) - mówi Albats dodając, że 160 "najlepszych dziennikarzy" opuściło Rosję w związku z wejściem w życie przepisów, które sprawiają, że osobom relacjonującym przebieg wojny na Ukrainie w oparciu o źródła inne niż oficjalne, grozi wieloletnie więzienie.
Jest mi wstyd, że moje podatki są przeznaczane na bomby, które zabijają ludzi
Albats podkreśla, że w jej przypadku "za późno jest" na strach, ponieważ przedstawiała już wielokrotnie swoje poglądy publicznie w książkach i artykułach, i jest znana władzom jako krytyk Kremla.
Czytaj więcej
W Irpieniu wojska rosyjskie zabiły amerykańskiego korespondenta wojennego - poinformował Andrij Nebytow, szef policji w obwodzie kijowskim. Dwaj in...
- Mogą mnie zabić - przyznaje dziennikarka. - Nikt nie obiecywał mi, że będę żyć wiecznie - dodaje.
Albats podkreśla jednak, że silniejszy przed lękiem o własne życie jest u niej wstyd za to, co robi jej kraj, zwłaszcza, że sama w przeszłości wielokrotnie odwiedzała Ukrainę. Dziennikarka podkreśla, że wielu rosyjskich intelektualistów czuje sympatię dla zaatakowanego przez Rosję 24 lutego sąsiada.
- Jest mi wstyd, że moje podatki są przeznaczane na bomby, które zabijają ludzi na Ukrainie - mówi Albats.
- Chciałabym paść na kolana i powiedzieć, że jest mi przykro. Jest mi tak przykro, że mój kraj im (Ukraińcom - red.) to robi - dodaje.