Na pytanie czy nie boi się siedzieć w mieście, które jest bombardowane, Cichocki odparł, że "czuje się bardzo dobrze broniony przez najdzielniejszych żołnierzy w Europie, inne formacje zbrojne". - Nie sądzę, by Rosjanie byli w stanie tutaj wejść - dodał.

- Będąc w Kijowie bardziej się martwię o weekendowy wynik meczu Legii Warszawa niż o swoje bezpieczeństwo - podkreślił Cichocki.

- Każda kolejna rosyjska zbrodnia, każde niewytłumaczalne z wojskowego punktu widzenia barbarzyństwo, tylko wzmaga zaciekłość Ukraińców - mówił też ambasador.

Czytaj więcej

Kowal o wojnie na Ukrainie: Hańba pójdzie na Rosjan, jak na Niemców po II wojnie

Cichocki mówił też, że bardzo pozytywne wrażenie robi "zjednoczenie polityczne" na Ukrainie. - Wielu krytyków Zełenskiego sprzed tygodnia wyraża dziś dla niego poparcie - podkreślił.

Ambasador był też dopytywany jak długo Kijów może się bronić, gdyby Rosjanie próbowali "zdusić" stolicę swoją masą.

Będąc w Kijowie bardziej się martwię o weekendowy wynik meczu Legii Warszawa niż o swoje bezpieczeństwo

Bartosz Cichocki, ambasador RP w Ukrainie

- Nie przesadzajmy. To jest armia, która nie umie nakarmić swoich żołnierzy, nie potrafi zatankować swoich maszyn, nie ma motywacji, jest zaskakująco zacofana taktycznie i technicznie - odparł Cichocki.