W lutym 2021 r. siły zbrojne Mjanmy, pod przywództwem gen. Min Aung Hlainga, przeprowadziły zamach stanu w kraju. Wywołało to falę protestów, które z czasem doprowadziły do starć zbrojnych pomiędzy żołnierzami a przeciwnikami junty. Jedną z głównych organizacji prowadzących zbrojną działalność opozycyjną są Ludowe Siły Obronne, stanowiąca zbrojne ramię opozycyjnego Rządu Jedności Narodowej Mjanmy. By złamać wolę przeciwników reżimu, wojsko miało nadużywać siły, by zastraszyć ludność kraju.

Takie działania miały doprowadzić do serii masakr w lipcu, w których zabito co najmniej czterdziestu mężczyzn. Jak twierdzi BBC, miało to nastąpić w czterech miejscach w opozycyjnym regionie Sagaing. Zbrodnie miały być zbiorową karą za ataki sił opozycyjnych, które nasiliły się w tym regionie.

Czytaj więcej

Mjanma: Aung San Suu Kyi skazana na cztery lata. Może być skazana na ponad 100

Zabójstwa miały być szczególnie brutalne, jako że wiele osób zostało zabitych po długich torturach. Jak donoszą świadkowie BBC, podczas masakry w wiosce Yin, czternastu mężczyzn zostało związanych, a następnie poddanych całodniowemu biciu, które doprowadziło do śmierci. W położonej niedaleko wiosce odkryto później zbiorową mogiłę, w której znaleziono dwanaście okaleczonych ciał.

Podczas masakry w wiosce Yin, czternastu mężczyzn zostało związanych, a następnie poddanych całodniowemu biciu

Rzecznik sił zbrojnych, gen. Zaw Min Tun, nie zaprzeczył doniesieniom. - To mogło się zdarzyć (...). Jeśli jesteśmy traktowani jako wrogowie, to mamy prawo się bronić - mówił.

Junta ma w Mjanmie problem z kontrolą nad krajem po zamachu stanu. W walkach przeciwko juncie, obok Ludowych Sił Obronnych, biorą udział także grupy separatystyczne. Według związku birmańskich więźniów politycznych, liczba zabitych opozycjonistów wyniosła 1 241 osób do 4 listopada, a ONZ wskazywał na liczbę 782 ofiar już 10 maja 2021 r.