Te infantylne zdjęcia w najściślejszym gronie z prezesem, te sugestie, że jest numerem trzy (nr jeden to Kaczyński, dwa - premier, trzy - on), to żenujące wyrywanie się do kamery przy każdej możliwej okazji, by wszyscy wiedzieli, że to on jest najważniejszy, że jest wszędzie. Banalny celebrytyzm, ale przede wszystkim powód do zazdrości i nienawiści wszystkich kolegów. Bo jakże to, zwykły polityczny zdrajca i propagandzista, żaden dziennikarz, tylko cwaniak, spec od hucpy, pseudointeligent. Tak, przede wszystkim hucpa.