Do tej pory hasło cyfrowego państwa, poza nielicznymi instytucjami takimi jak ZUS, było w Polsce głównie zaklęciem. Mówiło się na ten temat głośno, powoływano odpowiedzialne urzędy, ale niewiele, a przynajmniej niedostatecznie szybko, robiono. Najlepszą ilustracją zapóźnienia technologicznego jest brak współpracujących ze sobą baz danych instytucji publicznych. To oczywisty absurd, ale również czytelna ilustracja przewlekłości procesów ucyfrowienia. Bazy powstawały odrębnie i w tak różnych czasach, że trudno je objąć jedną technologią. To zarazem wielki kłopot i konieczność szybkiego nadrabiania zaległości.