Reklama

Piotr Semka: Dzień dziecka na lewicy

W sobotę zmienił się szef SLD, ale czy zaszła jakaś fundamentalna zmiana? Owszem, jeśli trzymać się żartu, że rywalizowali z sobą mierny imitator Aleksandra Kwaśniewskiego ze słabym naśladowcą Leszka Millera – to zwyciężył drugi z nich.

Czego możemy się spodziewać po Grzegorzu Napieralskim? Wyrazistej lewicowości pozującej na polski zapateryzm, ale bardziej skupionej na wrażliwości socjalnego elektoratu i szczuciu na „czarnych” niż na potakiwaniu środowiskom nowej lewicy. Raczej nieco chuligańskiego pragmatyzmu ułatwiającego paktowanie z PiS w sprawie mediów publicznych niż egzaltacji listami otwartymi salonowych autorytetów.

Ale czy to aż taka zmiana? Przecież i przegrany Wojciech Olejniczak pokazał się ostatnio jako polityk pragmatyczny aż do bólu. Bez większych rozterek pożegnał się gronem szacownych mastodontów z Partii Demokratycznej. Przed zjazdem zarówno Olejniczak, jak i Napieralski zadbali, by zabłysnąć jako wierni uczniowie generała Jaruzelskiego. W gruncie rzeczy byli do siebie podobni. I dlatego nie dziwią sugestie Napieralskiego, że Olejniczak pozostanie w kierownictwie partii. Co dwie głowy, to nie jedna – mówi stare przysłowie. Tyle tylko, że choć to dwie głowy polityków SLD, to w żadnej z nich nie ma nowego pomysłu na odbudowę lewicy.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama