Donald Tusk nie ma praktycznie konkurenta, który mógłby mu zagrozić w wyborach prezydenckich. Niezależnie od tego, czy będzie to prawicowy Lech Kaczyński, lewicowy Włodzimierz Cimoszewicz czy centrowy Andrzej Olechowski.
Z sondażu publikowanego w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” wynika, że przywódca Platformy Obywatelskiej jest wspierany przez wyborców o rozmaitych sympatiach. Dominuje we wszystkich kategoriach wiekowych, popierają go ludzie z różnym wykształceniem. Zarówno ci, którzy cieszą się dobrą pracą, jak i bezrobotni.
Nie można tego nie docenić. Obecny premier doskonale wyczuwa nastroje społeczne, umie się odnaleźć w różnych sytuacjach, trafić ze swoim przekazem do różnych ludzi. Dwa lata temu Tusk wyczuł, że trudne reformy nie są dziś oczekiwane. Że ludzie odwrócili się od realnej polityki. Nie chcą sporów i kontrowersji. Chcą spokoju.
A to, jak wielkie znaczenie ma miły wizerunek, pokazuje zaskakująco dobry wynik Jolanty Kwaśniewskiej. Zapewne w realnych wyborach była prezydentowa miałaby mniejsze szanse, ale te badania są wyraźnym sygnałem, w którym kierunku podążają sympatie społeczne.
Nasz sondaż pokazuje coś jeszcze – porażkę, by nie powiedzieć klęskę, obozu prezydenckiego. Nic nie wskazuje bowiem na to, by Lech Kaczyński mógł realnie powalczyć z obecnym premierem. Nic nie wskazuje na to, by ktokolwiek mógł.
Z pewnością byłoby lepiej, gdyby Polacy nagradzali Donalda Tuska za skuteczne rządzenie. Bo dziś wydaje się to pozostawać w sferze marzeń. Wciąż możemy tylko mieć nadzieję, że obecny szef rządu i jego partia pewnego dnia uznają, iż warto powalczyć nie tylko o jeszcze wyższe poparcie, ale też o to, by zreformować kraj. Że może warto zostawić po sobie coś więcej niż tylko miłe wrażenie. Tylko że aby tak się stało, czasem trzeba działać wbrew powszechnym nastrojom.
[link=http://blog.rp.pl/janke/2009/06/22/premia-za-mily-wizerunek/]Skomentuj[/link]