Michał Płociński: Ambasador Izraela w Kanale Zero przebił nawet Grzegorza Brauna z gaśnicą

Dawno nikt tak w Polsce nie zaszkodził Izraelowi jak sam jego ambasador, udzielając wywiadu w Kanale Zero. W końcu nie co dzień się zdarza, by Robert Mazurek, próbujący zazwyczaj wytrzeć swoimi gośćmi podłogę, wypadł przy kimś na supersympatycznego brata łatę – ale naprawdę aż tak antypatyczny był Jakow Liwne.

Publikacja: 04.04.2024 14:36

Ambasador Jakow Liwne zbierał dotąd bardzo pochlebne opinie

Ambasador Jakow Liwne zbierał dotąd bardzo pochlebne opinie

Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Trudno uwierzyć, że profesjonalny dyplomata może być aż tak nieprofesjonalny. Szczególnie że izraelska dyplomacja uchodzi w świecie za jedną z najlepszych. Zresztą sam ambasador Jakow Liwne zbierał dotąd bardzo pochlebne opinie, np. za wzorcową organizację ewakuacji Żydów z Ukrainy przez Polskę. Jak więc wyjaśnić jego środową kompromitację w Kanale Zero, gdzie poszedł kompletnie nieprzygotowany i w szczycie poważnego kryzysu w stosunkach polsko-izraelskich obraził nie tylko zdrowy rozsądek widzów, ale postanowił dosłownie obrażać Polaków?

Czytaj więcej

Ambasador nie przeprosił za atak Izraela na wolontariuszy w Strefie Gazy

Co powiedział (i czego nie powiedział) ambasador Izraela w Kanale Zero

Choć może dla ambasadora Izraela zabicie polskiego obywatela przez izraelskie wojsko w ataku na konwój humanitarny żadnym poważnym kryzysem w naszych stosunkach nie jest. Takie przynajmniej sprawiał wrażenie, nie próbując nawet tłumaczyć, jak do tej tragedii mogło dojść. I wydawał się też mocno zaskoczony, że wypytujący go o to Robert Mazurek odrobił dziennikarską lekcję i pytał o szczegóły tej – podobno – zwykłej pomyłki.

Dość powiedzieć, że Mazurek sprawiał wrażenie wiedzieć o tej sprawie dużo więcej niż ważny izraelski dyplomata, dla którego to chyba nic nieznaczące wydarzenie, o którym nie chciało mu się nawet czegokolwiek dowiedzieć.

A jeśli to była zwykła pomyłka, to dlaczego Jakow Liwne tak bardzo wzbraniał się przed wypowiedzeniem prostego słowa „przepraszam”? Czy jak pan ambasador zahaczy kogoś przypadkiem barkiem na chodniku, to na widok zaskoczenia w oczach zahaczanego, zamiast go przeprosić, naskakuje na niego, że zahaczony jest na pewno antysemitą i to on raczej powinien przeprosić ambasadora? Brzmi absurdalnie, prawda? Dlaczego więc dyplomata tak właśnie zachowywał się w Kanale Zero?

Czytaj więcej

Twórca World Central Kitchen: Izrael brał na cel wolontariuszy samochód po samochodzie

Kto najbardziej szkodzi stosunkom polsko-izraelskim

Okazuje się, że zgaszenie świec chanukowych przez powszechnie potępianego w Polsce skrajnego polityka było wielką tragedią i koszmarnym ciosem w stosunki polsko-izraelskie, ale zabicie polskiego wolontariusza jadącego w oznaczonym konwoju humanitarnym, który – jak słusznie podkreślał Robert Mazurek – długo był śledzony przez izraelskich operatorów dronów i którego dokładną trasę przejazdu zgłoszono wojsku izraelskiemu, jest tylko „wypadkiem, do którego może dojść”. Jakow Liwne jako przedstawiciel państwa Izrael nie tylko nie czuł się w obowiązku za to przeprosić, ale wręcz na każde pytanie dość przychylnego mu dziennikarza, który przez cały wywiad wprost dawał do zrozumienia widzom, że to Izrael ma rację w konflikcie z Palestyńczykami, reagował atakami na podobno wszechobecny polski antysemityzm. Trudno się to oglądało, a jeszcze trudniej było zrozumieć.

Nawet świetnie przygotowany do rozmowy i cierpliwy jak nigdy Robert Mazurek w końcu nie wytrzymał i zirytowany odparował: „Pan ambasador wybaczy, ale zachowuje się pan jak nadzorca, który przyjechał do kolonii”. I można było odnieść wrażenie, że tym komentarzem zwerbalizował odczucia wielu widzów. Dość powiedzieć, że w polskich serwisach społecznościowych Jakow Liwne wywołał po środowym wywiadzie więcej negatywnych komentarzy niż Władimir Putin w szczytowym momencie 2022 roku – jak podał serwis analityczny Polityka w sieci.

Chyba żaden pojedynczy człowiek nie zrobił tak dużo złego dla wizerunku Izraela w Polsce i stosunków polsko-izraelskich. Co szokujące, tym człowiekiem jest dyplomata wysłany do Polski właśnie po to, by o te stosunki dbać. Przebił nawet Grzegorza Brauna z gaśnicą. Oczywiście pan ambasador z pewnością to wyprze i uzna, że nawet mocno proizraelska „Rzeczpospolita” to też widocznie antysemici. Bo sam ostatni raz patrzył w lustro pewnie wtedy, gdy chciał sprawdzić, jak leży na nim czapka czerwonoarmisty ze słynnego zdjęcia krążącego po sieci, którą przywdział niegdyś na paradę z okazji rocznicy zwycięstwa Armii Czerwonej nad Trzecią Rzeszą na placu Czerwonym w Moskwie.

Komentarze
Jędrzej Bielecki: Migracja w UE, czyli pyrrusowe zwycięstwo Kaczyńskiego nad Tuskiem
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Jak zostać memem? Podbój internetu w stylu Jacka Protasiewicza zawsze kończy się tak samo
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po ataku Iranu na Izrael. Zachód musi być i policjantem, i strażakiem
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Prawo do aborcji nie równa się obowiązkowi jej przeprowadzenia
Komentarze
Marzena Tabor-Olszewska: Co nas – kobiety – irytuje w temacie aborcji