Michał Szułdrzyński: Pałac Saski pomysłem na kampanię Rafała Trzaskowskiego? Niespodziewana wolta PO

Sympatycy Platformy Obywatelskiej – sądząc z reakcji w serwisach społecznościowych – nie są entuzjastami odbudowy Pałacu Saskiego. Ale deklaracja Bartłomieja Sienkiewicza może być skierowana do zupełnie innej grupy wyborców.

Aktualizacja: 28.02.2024 16:31 Publikacja: 28.02.2024 14:46

Ocalałym fragmentem Pałacu Saskiego jest Grób Nieznanego Żołnierza

Ocalałym fragmentem Pałacu Saskiego jest Grób Nieznanego Żołnierza

Foto: Leszek Szymański, PAP

Deklaracja Bartłomieja Sienkiewicza w sprawie odbudowy Pałacu Saskiego w Warszawie była zaskoczeniem zarówno dla sympatyków koalicji, jak i opozycji. Minister kultury i dziedzictwa narodowego ogłosił bowiem, że rząd odbuduje wysadzony przez Niemców obiekt w samym centrum stolicy.

Dlaczego Bartłomiej Sienkiewicz ogłasza, że Platforma Obywatelska odbuduje Pałac Saski

Przy okazji minister oskarżył poprzednie władze o to, że wcale nie dbały o ten obiekt, odsłonięte fundamenty niszczały i wystarczyły dwa tygodnie, by je zabezpieczyć.

Czytaj więcej

Jacek Czaputowicz: Czy Niemcy powinni odbudować Pałac Saski?

Przypominało to trochę kwestię CPK, gdy – po pojawieniu się publicznej presji – Donald Tusk ogłosił, że budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego wcale nie zarzuca, lecz chce, by nie zmarnowała się ani jedna złotówka publicznych pieniędzy. W przypadku Pałacu Saskiego jednak nie było dotąd takich emocji ani społecznej presji.

Jak na deklarację odbudowy Pałacu Saskiego zareagowała Lewica?

Obóz sympatyków nowej koalicji nie wydawał się przekonany co do tej decyzji. Lewica od razu zaprotestowała, że za 2,5 mld zł (na tyle szacowany jest koszt odbudowy) można by remontować komunalne kamienice – zwracała uwagę kandydatka Lewicy w wyborach prezydenckich Magdalena Biejat (partia Razem). Hasło oporu miło brzmiało dla lewicowego ucha: „Budujcie mieszkania, a nie pałace” – jakby stawiając się w kontrze do liberalnej Platformy Obywatelskiej, która ma być w tej narracji nieczuła na potrzeby zwykłych ludzi.

Wrzucano zdjęcia warszawskich szpitali czy innych zaniedbanych obiektów, na które można by lepiej wydać te pieniądze.

Dlaczego Tomasz Lis i Roman Giertych popierają pomysł odbudowy Pałacu Saskiego?

Ale i część sympatyków Platformy nie wydawała się przekonana. Niektórzy internauci sugerowali, że to zły pomysł, ale jeśli ma służyć odbiciu wyborców PiS-owi, to trzeba się z nim pogodzić. W tym duchu wypowiadał się m.in. Tomasz Lis, że to próba odbicia prawicy patriotyzmu i pokazania, że PiS nie ma monopolu na patriotyzm. To prawda – i tę akcję Platforma zaczęła już w kampanii wyborczej, gdy dbała, by na jej wydarzeniach pojawiało się mnóstwo biało-czerwonych flag i zmieniła logo na biało-czerwone serduszko.

Swoje racje wyłożył też poseł Roman Giertych, bardzo wpływowy w sieci, choć niekoniecznie będący głosem liberalno-lewicowego wyborcy Koalicji Obywatelskiej.

„Po pierwsze odbudowa zniszczonej stolicy trwa już prawie 80 lat i stanowiła zawsze program poza sporem politycznym. Po drugie budowa w takim miejscu jest zawsze opłacalna bo koszt budowy jest mniejszy od ceny za powierzchnię. Po trzecie wydano już sporo pieniędzy na przygotowanie budowy i nie można ich zmarnować tylko dlatego, że zrobił to PiS. Byłaby to bowiem niegospodarność. Po czwarte wreszcie ten plac jest architektonicznie niedokończony” – napisał mecenas (pisownia oryginalna).

Czy Pałac Saski może pomóc Rafałowi Trzaskowskiemu w wyborach na prezydenta Warszawy

Merytorycznie trudno się z Giertychem nie zgodzić. Pytanie jednak, czy za pomysłem odbudowy Pałacu Saskiego kryje się jakaś myśl polityczna. Odpowiedzią mogą być wybory prezydenckie w Warszawie. Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że wyzwaniem dla wiceszefa Platformy Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego będzie nie pokonanie kandydata PiS Tobiasza Bocheńskiego, ale właśnie kandydatki Lewicy Magdaleny Biejat. Bocheński ma tak słabe notowania, że w większości liberalni warszawiacy nie obawiają się, że kandydat PiS może uzyskać dobry wynik.

Rafał Trzaskowski musi przygotować się nie tylko na drugą turę w wyborach samorządowych, lecz także na rywalizację z kandydatką Lewicy Magdaleną Biejat, a nie Tobiaszem Bocheńskim z PiS. To całkowicie zmienia strategię kampanii wyborczej

A zatem nie będą musieli głosować wyłącznie na Trzaskowskiego jak w 2018 roku, gdy dość ofensywną kampanię prowadził Patryk Jaki i mobilizacja warszawiaków doprowadziła do zwycięstwa Trzaskowskiego już w pierwszej turze. Część liberalnych warszawiaków, którzy na przykład mieszkają w rozkopanych dzielnicach, może chcieć albo ukarać za korki Trzaskowskiego, albo zagłosować na kandydatkę Lewicy zgodnie ze swoimi przekonaniami światopoglądowymi.

Czytaj więcej

Kampania w Warszawie nabiera rozpędu. Stawka jest dużo większa, niż tylko stolica

To zaś oznacza, że Trzaskowski nie tylko będzie musiał przygotować się na drugą turę w wyborach samorządowych, lecz także przygotować się na rywalizację z kandydatką Lewicy, a nie PiS. To całkowicie zmienia strategię kampanii wyborczej. Bo oznacza, że być może będzie zmuszony do poszukiwania poparcia u wyborców bardziej konserwatywnych albo nawet sympatyków PiS. Stąd na przykład jego wypowiedź, że potrzebna by była w stolicy ulica imienia Lecha Kaczyńskiego. Odbudowa Pałacu Saskiego byłaby właśnie taką ofertą dla prawicowego wyborcy w stolicy.

Komentarze
Jędrzej Bielecki: Migracja w UE, czyli pyrrusowe zwycięstwo Kaczyńskiego nad Tuskiem
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Jak zostać memem? Podbój internetu w stylu Jacka Protasiewicza zawsze kończy się tak samo
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po ataku Iranu na Izrael. Zachód musi być i policjantem, i strażakiem
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Prawo do aborcji nie równa się obowiązkowi jej przeprowadzenia
Komentarze
Marzena Tabor-Olszewska: Co nas – kobiety – irytuje w temacie aborcji