Jakub Kwiatkowski został zwolniony z funkcji menedżera i rzecznika prasowego reprezentacji Polski. Pracował w PZPN 11 lat, a nie dostanie nawet odprawy, bo nie był zatrudniony na etacie.
Może dla przeciętnego kibica to nie jest informacja godna uwagi, bo codziennie w Polsce ktoś traci pracę. Dla dziennikarzy jest jednak bardzo ważna. Odchodzi bowiem bardzo kompetentny, lubiany przez piłkarzy i życzliwy mediom człowiek, z którym można było porozmawiać o sprawach wyższych - literaturze, filmie, sztuce. A w PZPN takich rozmów nie ma za bardzo z kim prowadzić.
Czytaj więcej
– Nie muszę być lubiany, wolę być sobą. Każdy trener jest zazwyczaj samotnikiem i ma jedną przyjaciółkę: porażkę – mówi „Rz” selekcjoner reprezenta...
Dlaczego Jakub Kwiatkowski stracił pracę w PZPN
Z takimi przymiotami w ostatnim czasie Kwiatkowski stawał się w związku reliktem dawnego świata. Takiego, gdzie oprócz wiedzy i doświadczenia ważne były kultura, takt i umiejętność zachowania w rozmaitych środowiskach na całym świecie. Ostatnia uwaga nie powinna w ogóle paść, gdyby nie to, że dzisiejszy PZPN przypomina mi coraz bardziej ten z głębokiego PRL-u. Jego działaczy rekrutowano spośród członków partii, więc kiedy znaleźli się na salonach, nie bardzo wiedzieli jak się ubrać, w jakim języku się odezwać i pili z miski wodę podaną do spłukania palców po zjedzeniu drobiu.
Kwiatkowski zbyt długo był wierny związkowi, żeby teraz na niego pluć, choć miałby powody do krytyki. Probierz zaś, od kiedy został selekcjonerem tak urósł, że nie odbiera telefonów, a kiedyś sam dzwonił
Mam wrażenie, że od prezesa Cezarego Kuleszy lepszy był nawet prezes Wiesław Ociepka. Sam się nie znał na piłce i prowadzeniu związku, ale przynajmniej wiedział, jakich fachowców zatrudnić. Dziś znajomości są ważniejsze od kompetencji, a Kwiatkowski padł ofiarą układów. On od dwóch lat wyraźnie dusił się, bo był przyzwyczajony do innych standardów, szefów i selekcjonerów. Chciał go zwalniać Grzegorz Lato, ale się zreflektował. Czesław Michniewicz też próbował, ale i on przegrał, bo piłkarze stanęli po stronie rzecznika. Aż przyszedł Kulesza i długo szukano pretekstu, żeby zwolnić Kwiatkowskiego, który do towarzystwa nie pasował.
Czytaj więcej
Wróciły wspomnienia o korupcji i piłce zakrapianej alkoholem, reprezentacja po raz pierwszy od dekady przegrała eliminacje wielkiego turnieju, a Po...
Znaleziono. Nikt oficjalnie przyczyny zwolnienia nie podał, ale słychać, że zrobił to Michał Probierz, któremu wmówiono, że Kwiatkowski ponosi winę za to, że UEFA nie zaprosiła selekcjonera na ceremonię losowania Euro 2024. Nie zaproszono zaś, bo dostąpili tylko ci spośród 21 trenerów, których reprezentacje już zapewniły sobie awans. PZPN mógł wprawdzie poprosić UEFA o zaproszenie, ale tego nie uczynił. Decyzji w takich sprawach nie podejmuje menedżer reprezentacji, tylko prezes, a wykonuje sekretarz generalny.
Dlaczego Polski Związek Piłki Nożnej kompromituje się na każdym kroku
Skoro podpuszczony, ambitny Probierz oświadczył Kwiatkowskiemu, że nie widzi go w sztabie, bo ma inną wizję jego budowy, to prezes uznał, że taki menedżer nie jest w ogóle w PZPN potrzebny, a jego doświadczenie nie ma żadnego znaczenia. Kwiatkowski zbyt długo był wierny związkowi, żeby teraz na niego pluć, choć miałby powody do krytyki. Probierz zaś, od kiedy został selekcjonerem tak urósł, że nie odbiera telefonów, a kiedyś sam dzwonił. Informuje tylko sms-em, że wywiady organizuje mu Tomasz Kozłowski.
Czytaj więcej
Rok 2023 był dla polskiej piłki fatalny pod każdym względem. Reprezentacja nie awansowała do finałów mistrzostw Europy, a PZPN uwikłany w afery kom...
Żegnając się z Kwiatkowskim PZPN nie wie co stracił, bo chyba nie zdaje sobie sprawy, na czym polegała jego praca. Zrobił natomiast kolejny krok świadczący o tym, że związkiem zarządzają amatorzy, kompromitujący się decyzjami na każdym kroku i w każdej sprawie. Niewykluczone więc, że miejsce Kwiatkowskiego zajmie jakiś kolega Kuleszy, który był komendantem ochroniarzy w jego hotelu pod Białymstokiem. Dyzmów ci u nas dostatek.