Stefan Szczepłek: Stracona szansa Legii

Porażka Legii z Aston Villą 1:2 na jej stadionie w Birmingham oznacza, że w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Konferencji Legia będzie musiała co najmniej zremisować z AZ Alkmaar.

Publikacja: 30.11.2023 23:33

Porażka Legii z Aston Villą 1:2

Porażka Legii z Aston Villą 1:2

Foto: PAP/Leszek Szymański

To oznacza mnóstwo emocji przy Łazienkowskiej (14 grudnia, godz. 18.45), tym bardziej, że po okołostadionowych wydarzeniach przy okazji pierwszego meczu tych drużyn rewanż zapowiada się ekscytująco.

Tyle, że nie musiałoby tak być, gdyby Legia wywalczyła w Anglii jeden punkt, potrzebny do awansu. A miała na to spore szanse. W pierwszym spotkaniu legioniści grali nadzwyczaj ładnie i zasłużenie wygrali. We wrześniu Paweł Wszołek zdobył dla Legii prowadzenie w trzeciej minucie, a teraz Mousa Diaby dla AV w czwartej. Kto pierwszy strzelał, ten wygrywał.

Czytaj więcej

Liga Konferencji. Legia Warszawa na drodze po awans

Akcja AV, dająca jej bramkę była jedną z niewielu, jakie przeprowadziła ona w pierwszej połowie. Gospodarze prowadzili, ale Legia grała bardzo mądrze, szukając sposobów na zmianę wyniku. I to ona dłużej trzymała piłkę.

Anglicy sami jej w tym pomogli. Wiadomo, że teraz jest moda na rozgrywanie piłki od bramkarza, przez obrońców, co rzadko przynosi efekt, bywa natomiast bardzo ryzykowne. Sposób, w jaki szwedzki bramkarz Aston Villa Robin Olsen podawał partnerom piłkę przy swojej bramce, milimetry od nóg legionistów, mogło kibiców AV przyprawić o ataki serca.

Gospodarze doigrali się, kiedy podczas kolejnego takiego rozpoczęcia akcji od bramki Boubacar Kamara podał prosto na nogę Ernesta Muciego. Albańczyk przymierzył z szesnastu metrów w samo okienko. On sam, w dwóch meczach wbił Aston Villi trzy gole.

Czytaj więcej

Ostatnie zgrupowanie kadry. Trzeba patrzeć na rywali

Patrząc na apatyczną, niezbyt wyszukaną i pełną błędów grę Villi trudno było uwierzyć, że to drużyna z czołówki Premier League. Jeszcze w Warszawie można było przyjąć, że nie doceniła Legii, została przez nią zaskoczona, angielscy analitycy nie wykonali pracy. Ale teraz już nie. Anglicy bardzo chcieli, ale nic im się nie udawało.

Dlatego można mówić o zmarnowanej szansie Legii, ponieważ wypracowała sobie sporo sytuacji, a poza tym prezentem z dwudziestej minuty nie wykorzystała żadnej. Dopiero w drugiej połowie, kiedy gospodarze przyśpieszyli, ich ataki stawały się znacznie groźniejsze i teraz z kolei oni marnowali swoje szanse. Wykorzystali jedną - po zaskakująco dla legijnych obrońców wykonanym rzucie wolnym. Ale nawet przy sporej przewadze AV, Legia też miała swoje okazje.

Przed ostatnią kolejką prowadzi Aston Villa - 12 pkt., przed Legią - 9 pkt. i AZ - 6. Jeśli Legia co najmniej zremisuje z Holendrami, będziemy ją oglądać w rozgrywkach wiosną. Mimo dzisiejszej porażki ma na to wciąż spore szanse. 

To oznacza mnóstwo emocji przy Łazienkowskiej (14 grudnia, godz. 18.45), tym bardziej, że po okołostadionowych wydarzeniach przy okazji pierwszego meczu tych drużyn rewanż zapowiada się ekscytująco.

Tyle, że nie musiałoby tak być, gdyby Legia wywalczyła w Anglii jeden punkt, potrzebny do awansu. A miała na to spore szanse. W pierwszym spotkaniu legioniści grali nadzwyczaj ładnie i zasłużenie wygrali. We wrześniu Paweł Wszołek zdobył dla Legii prowadzenie w trzeciej minucie, a teraz Mousa Diaby dla AV w czwartej. Kto pierwszy strzelał, ten wygrywał.

Pozostało 82% artykułu
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kaczyński przebiera się za Tuska i chce Polski na TAK. Co może pójść nie tak?
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Kościół wraca do zasady abp. Jędraszewskiego - najpierw miłosierdzie dla sprawców
Komentarze
Andrzej Łomanowski: Putin w dorocznym orędziu chyba niechcący ujawnił, czego boi się najbardziej
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Pałac Saski pomysłem na kampanię Rafała Trzaskowskiego? Niespodziewana wolta PO
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2024 - trendy i wyzwania
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Radosław Sikorski ujawnia, że jego syn służy w US Army. To pomoże czy zaszkodzi jego karierze w UE?
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Nuncjatura naprawia błąd i przyznaje w końcu, dlaczego „zrezygnował” abp Andrzej Dzięga