Michał Szułdrzyński: Powrót Sama marnotrawnego. Altman znów będzie kierować OpenAI

Decyzja o przywróceniu Sama Altmana na stanowisko szefa OpenAI kończy kilkudniowy głęboki kryzys w tej firmie. Można jednak postawić górnolotne pytanie: czy to dobry ruch dla ludzkości?

Aktualizacja: 22.11.2023 17:49 Publikacja: 22.11.2023 15:03

Sam Altman, dyrektor generalny firmy OpenAI

Sam Altman, dyrektor generalny firmy OpenAI

Foto: AFP

W środę rano nieoczekiwanie firma OpenAI poinformowała, że na jej czele znów stanie Sam Altman. Ten sam, który w piątek został z OpenAI wyrzucony, co doprowadziło do gigantycznego kryzysu – nie tylko wizerunkowego. Dość przypomnieć, że 500 z 700 specjalistów od AI pracujących w tej firmie zagroziło odejściem, jeśli Altman nie zostanie przywrócony na stanowisko. Ten szantaż, jak widać, zadziałał, w zarządzie firmy też doszło zmian.

Dlaczego Sam Altman w ogóle został zwolniony z OpenAI

W przestrzeni publicznej pojawiło się pod adresem Altmana oskarżenie, że dość agresywnie prze do szybkiego rozwoju nowych technologii, nie bacząc na etyczne zastrzeżenia. Sam Altman kilka dni przed feralnym piątkiem, gdy został nieoczekiwanie odwołany, zapowiadał wypuszczenie wersji AI, która zaskoczy wszystkich swoimi możliwościami. Stąd spekulacje, że napięcie między radą dyrektorów a Altmanem miało dotyczyć rozwoju superinteligencji zwanej Ogólną Sztuczną Inteligencją (AGI), która różniłaby się od sztucznej inteligencji mniej więcej tak samo, jak smartfon różni się od kalkulatora. Kolejne listy protestacyjne ekspertów i futurologów dotyczyły m.in. okiełznania rozwoju prac nad AGI, co do której istnieją poważne wątpliwości, czy dałaby się w pełni kontrolować człowiekowi.

Czytaj więcej

Niesamowity zwrot akcji. Altman wraca do OpenAI, giganta sztucznej inteligencji

Naukowcy w przypadku AI zmagają się bowiem z czymś, co nazywa się zjawiskiem czarnej skrzynki. Możemy nauczyć algorytmy tego, by robiły pewne rzeczy. Wpisujemy zapytanie do czata, system udziela nam odpowiedzi, ale nie rozumiemy do końca, w jaki sposób podejmuje on decyzję o tym, jakiej odpowiedzi nam udzielić. Im system będzie bardziej złożony, tym zjawisko jest silniejsze.

Upraszczając, potrafimy dziś w pewnej mierze okiełznać AI na obecnym poziomie rozwoju, ale jeśli zbudujemy modele bardziej rozwinięte, takie jak AGI, możliwości sztucznej inteligencji mogą zagrozić nam samym. Na przykład dziś potrafimy nakładać ograniczenia na ChatGPT. Zabronić mu odpowiadać na pytania o to, jak skonstruować bombę, czy dawać wskazówki, jak dokonać zamachu terrorystycznego albo popełnić samobójstwo. Niektórzy obawiają się, że nie będziemy tego potrafili zrobić, gdy skomplikujemy system.

Dlaczego Elon Musk zainwestował w OpenAI

Te obawy dały o sobie znać w ciągu ostatnich dni. Sam Altman zaczął się dogadywać bezpośrednio z Microsoftem, by zająć się rozwojem AI w tej firmie. Microsoft jest jednym z założycieli OpenAI, które jednak działa jak organizacja non-profit, by prace nad rozwojem AI były dość transparentne. Tymczasem Microsoft jest znacznie bardziej tajemniczy. Z raportu upowszechnionego przez Elona Muska na jego serwisie X wynika, że w przyszłych latach cyfrowy gigant chce wydać astronomiczną kwotę 50 mld dol. na inwestycje w rozwój m.in. AI. Jak zauważają eksperci, to więcej niż USA wydają na rozwój linii kolejowych czy program lądowania na Księżycu. Co ciekawe, Elon Musk również zainwestował w OpenAI, ale krytykuje jej obecne działania. Inwestował w 2015 r., chcąc wesprzeć rozwój sztucznej inteligencji, ale wiosną podpisał się pod listem ostrzegającym przed niekontrolowanym rozwojem AI.

Czytaj więcej

Elon Musk przerażony potęgą Microsoftu i jego sztucznej inteligencji

Sam Altman kilka miesięcy temu sugerował, że AI powinna być regulowana na poziomie międzynarodowym tak samo, jak dostęp do technologii jądrowych. Eksperci często porównują wyścig gigantów rozwijających sztuczną inteligencję do wyścigu zbrojeń. I rzeczywiście, gdyby AGI miała się wymknąć człowiekowi spod kontroli, na  myśl przychodzi od razu problem z bronią atomową. Dlatego warto zapytać: Czy powrót Sama marnotrawnego do OpenAI jest czymś, z czego powinniśmy się cieszyć?

W środę rano nieoczekiwanie firma OpenAI poinformowała, że na jej czele znów stanie Sam Altman. Ten sam, który w piątek został z OpenAI wyrzucony, co doprowadziło do gigantycznego kryzysu – nie tylko wizerunkowego. Dość przypomnieć, że 500 z 700 specjalistów od AI pracujących w tej firmie zagroziło odejściem, jeśli Altman nie zostanie przywrócony na stanowisko. Ten szantaż, jak widać, zadziałał, w zarządzie firmy też doszło zmian.

Pozostało 89% artykułu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Budownictwo socjalne to błędna ścieżka
Komentarze
Michał Płociński: Polska w Unii – koniec epoki młodzieńczej. Historyczna zmiana warty
Komentarze
Izabela Kacprzak: Ministrowie i nowi posłowie na listach do europarlamentu to polityczny cynizm Donalda Tuska
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Adam Bodnar ujawnia nadużycia ws. Pegasusa. To po co jeszcze komisja śledcza?
Komentarze
Mirosław Żukowski: Chińczycy trzymają się mocno. Afera z dopingiem zamieciona pod dywan?