Michał Szułdrzyński: Andrzej Duda buduje kapitał polityczny dla PiS

Andrzej Duda pomaga PiS zbudować kapitał, z którego partia Jarosława Kaczyńskiego będzie korzystać w czasie zbliżającego się maratonu wyborczego. I to być może stanowi główny cel obecnej politycznej maskarady.

Aktualizacja: 08.11.2023 12:18 Publikacja: 08.11.2023 03:00

Prezydent spełnił życzenie Jarosława Kaczyńskiego

Prezydent spełnił życzenie Jarosława Kaczyńskiego

Foto: PAP/Przemysław Keler/KPRP

Prezydent spełnił życzenie Jarosława Kaczyńskiego. I ogłosił, że misję tworzenia rządu powierzy Mateuszowi Morawieckiemu. To zaś oznacza, że PiS dostał dodatkowy miesiąc, podczas którego będzie mógł korzystać z całego aparatu państwowego do realizacji swoich celów. Ale chodzi tu nie tylko o władzę i pieniądze, czy też „sprzątanie” po swoich rządach, ale też o przeprowadzenie skomplikowanej operacji propagandowej, która będzie potrzebna PiS po tym, jak już odda władzę. Gdyby Andrzej Duda desygnował na premiera Donalda Tuska, zakończyłby karierę Morawieckiego w rządzie i w ciągu kilkunastu dni dotychczasowy premier i jego ministrowie musieliby opuścić swoje gabinety. Jednak tak się nie stało. Duda dał PiS ostatnią, ale niezwykle ważną szansę.

Dlaczego PiS zleży na desygnowaniu Mateusza Morawieckiego mimo, że nie ma raczej szans na budowę większości?

Jak to będzie wyglądało w szczegółach, jeszcze nie wiemy. Ale łatwo sobie wyobrazić, że Morawiecki na poważnie będzie teraz szukał kandydatów na ministrów, którzy obejmą stanowiska (albo zostaną na starych miesiąc dłużej). Przygotuje też zapewne exposé, w którym przedstawi program Polski mlekiem i miodem płynącej, gdzie świadczenia socjalne będą rosły, a armia będzie dumna i narodowa. Zaprezentuje najbardziej fantastyczny program wyborczy, bo wie, że nie będzie go musiał realizować. I tu na scenę wejdą tzw. media publiczne i całe zaplecze propagandowe, które ogłosi, że opozycja chce odebrać Polakom świadczenia socjalne, nałożyć dodatkowe obciążenia, wycofać się z wielkich inwestycji i niemal poddać Polskę Rosji albo Berlinowi, wszak w pisowskiej propagandzie to jedno i to samo.

Czytaj więcej

PiS buduje nowy mit. Nie wiadomo czy Mateusz Morawiecki przedstawi rząd

„Putin wspiera polską opozycję”, „Atak na polską suwerenność”, „Lewacki faszyzm niszczy Polskę”, „Narasta bunt przeciwko jedzeniu robaków” – znamy przecież te paski z TVP Info, pokazujące całkowicie wykrzywioną rzeczywistość. I wiemy też, jak ważną rolę odegrała w ostatnich latach propaganda. Teraz czeka ją jeszcze jeden sprawdzian.

Jak PiS chce mobilizować swoich sympatyków przed wyborami samorządowymi i europejskimi?

Ale właśnie w takiej alternatywnej rzeczywistości znaleźliśmy się po ostatnim orędziu prezydenta. Premier Morawiecki będzie udawał, że na serio kompletuje skład swojego gabinetu, będzie udawał, że pisze plan rządów na cztery lata. Niemniej potem przyjdzie czas na głosowanie w Sejmie, które (a wiele na to wskazuje) zakończy tę maskaradę i dzisiejsza opozycja nie udzieli rządowi PiS wotum zaufania. Jednak partia Jarosława Kaczyńskiego dostanie do ręki poważny argument, mobilizujący ich wyborców do obrony tego programu. Pierwsza okazja już za pół roku podczas wyborów samorządowych, dwa miesiące później odbędą się wybory europejskie, a rok po nich przyjdzie czas na wybory prezydenckie.

PiS właśnie buduje kapitał, z którego zamierza korzystać przez najbliższe lata. I to być może stanowi główny cel całej tej politycznej maskarady.

Prezydent spełnił życzenie Jarosława Kaczyńskiego. I ogłosił, że misję tworzenia rządu powierzy Mateuszowi Morawieckiemu. To zaś oznacza, że PiS dostał dodatkowy miesiąc, podczas którego będzie mógł korzystać z całego aparatu państwowego do realizacji swoich celów. Ale chodzi tu nie tylko o władzę i pieniądze, czy też „sprzątanie” po swoich rządach, ale też o przeprowadzenie skomplikowanej operacji propagandowej, która będzie potrzebna PiS po tym, jak już odda władzę. Gdyby Andrzej Duda desygnował na premiera Donalda Tuska, zakończyłby karierę Morawieckiego w rządzie i w ciągu kilkunastu dni dotychczasowy premier i jego ministrowie musieliby opuścić swoje gabinety. Jednak tak się nie stało. Duda dał PiS ostatnią, ale niezwykle ważną szansę.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego prezydent Andrzej Duda nie powinien polecać pasty do zębów i kandydatów do PE
Komentarze
Bogusław Chrabota: Romanowski od Funduszu Sprawiedliwości opluł bohatera podziemia
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał