Spełnienie dwóch z siedmiu warunków przystąpienia Unii Europejskiej do negocjacji akcesyjnych z Ukrainą, o czym informuje Reuters, to zarazem dużo i mało. Dużo, bo Unia po raz pierwszy pozytywnie ocenia reformy dwóch newralgicznych obszarów, z którymi Kijów sobie dotąd nie radził. To media i sądownictwo. Pierwsze, skrępowane dotąd interesami oligarchów. Drugie, sfera legendarnej korupcji, która przez długie lata była nad Dnieprem niemal synonimem państwa. Jeśli prezydent Wołodymyr Zełeński – w opinii europejskich urzędników – zaczął sobie z nimi radzić, to widać już jasny punkt na końcu długiego, ciemnego tunelu.
Czytaj więcej
Ukraina jest coraz bliżej rozpoczęcia negocjacji członkowskich z Unią Europejską. Ale potrzebuje też finansowego wsparcia.
I to właśnie drugi z wniosków, który zapewne wyniknie z raportu Komisji Europejskiej. Mimo skrajnej życzliwości dla zmagającego się z moskiewską agresją państwa, mimo pełnego wsparcia politycznego i finansowego ze strony UE i zrzeszonych w niej krajów, istnieją pewne twarde warunki gotowości do akcesji. I byłoby bardzo źle, zarówno dla Unii, jak i dla samej Ukrainy, gdyby zostały zlekceważone.
Szybkiej akcesji Ukrainy do UE nie będzie
Na ten ciemny i długi tunel składa się szereg niezbędnych reform instytucjonalnych i gospodarczych, które zagwarantują, że po dołączeniu do strefy europejskich wolności, nowo przyjęty kraj poradzi sobie w tym nowym habitacie i przetrwa. Prezydent Wołodymyr Zełenski przekonuje, że Ukraińcy potrzebują motywacji do stawianie czoła Rosji i naciska na szybką akcesję, ale czy zdaje sobie sprawę, że bez odpowiednio przygotowanej i obudowanej reformami akcesji, przy unijnych swobodach przepływu osób i usług, w kilka tygodni mógłby zostać w Ukrainie tylko z gronem swoich ochroniarzy i najbliższą rodziną?
Czytaj więcej
Polska stanowi pierwszą linię obrony, jeśli chodzi o unijne restrykcje w odniesieniu do Rosji.
Tak, Ukraińcy potrzebują jasnej wizji przyszłości i nadziei. Ale paradoksalnie nie tylko ze strony Brukseli. W jeszcze większym stopniu potrzebują gwarancji od własnej klasy politycznej, że kraj zmierza we właściwą stronę. A budowa sprawiedliwego, demokratycznego państwa nie jest tylko czczą zapowiedzią bez pokrycia. Przez lata słyszeliśmy je z Kijowa i z troską konstatowaliśmy, że nic się nie zmienia.
Wojna w Ukrainie jest szansą na reformy
Paradoksalnie wojna w Ukrainie daje przestrzeń do realnych reform. Dzisiejsze władze Ukrainy wraz z nieszczęściem, które spadło na kraj, otrzymały najlepszą od dziesięcioleci szansę na przebudowanie ojczyzny. Cała Europa, my wszyscy, wierzymy, że to się może udać. Zaplanowane wsparcie dla Kijowa w kwocie 50 mld euro na kolejne cztery lata jest tego najlepszym dowodem. Wypada tylko zakasać rękawy i zabrać się do roboty. Wiem, że podczas wojny to trudne. Ale nie ma wyjścia. Ścieżka do wolności jest jedna. Naprawdę trudno się na niej zgubić.