Jedni sugerują, by na zieloną trawkę wysłać prezesa Narodowego Banku Polskiego, a inni – by wywieźć na taczkach cały Trybunał Konstytucyjny. Mnożą się propozycje komisji śledczych do zbadania ciemnych machinacji rządu. Nie sposób policzyć osób, którym grozi się Trybunałem Stanu. Jest też wołanie o powszechne czystki: „Aby państwo działało skutecznie, trzeba by zdymisjonować ich wszystkich”. Czy jednak nie dzielimy skóry na niedźwiedziu?

Dla mnie jest sprawą oczywistą, że polityka obecnego rządu jest szkodliwa. Nie wierzę, by przegrana wyborcza przekształciła liderów PiS w grzecznych dyplomatów.

Choć zwycięstwo opozycji jest coraz bardziej możliwe, nie będzie to zwycięstwo przygniatające. Konstytucyjność proponowanych roszad jest często wątpliwa. Choć łamanie prawa musi być karane, to procesy polityczne mają inną logikę od procesów cywilnych czy karnych. Z TVP muszą odejść propagandyści. Czy jednak chcemy, tak jak PiS, wymieniać zarząd w stadninie koni? Trudno naprawiać państwo bez budowania mostów i szerokiego poparcia społecznego. Każda próba stanowczych rozliczeń zaognia konflikty.

Dla mnie jest sprawą oczywistą, że polityka obecnego rządu jest szkodliwa. Nie wierzę, by przegrana wyborcza przekształciła liderów PiS w grzecznych dyplomatów. Pytanie jednak, czy nieznaczne zwycięstwo opozycji da jej społeczny mandat na drastyczną zmianę kursu i ostre rozliczenia. Moje poglądy polityczne są często bardziej radykalne niż poglądy Donalda Tuska czy Krzysztofa Śmiszka. W polityce liczy się jednak krajowa mapa wyborcza, a nie pogląd osobisty. Tak się złożyło, że Polska jest politycznie podzielona na wieś i metropolie, na wschodnią i zachodnią ścianę, na młodych i emerytów. Jednych nie stać na węgiel, a innych na lexusa. Podziały partyjne są dla wielu drugorzędne. Polaryzacja w mediach społecznościowych nie oddaje złożoności polskiego narodu.

Paraliż decyzyjny spowodowany konfliktami pomiędzy nowym rządem a starym Trybunałem, NBP i Belwederem będzie bolał. Jeszcze bardziej przeraża mnie jednak widmo wojny domowej. Przyparci do muru PiS-owcy będą się bronić. Spora część elektoratu będzie wciąż po ich stronie. Radykałowie wyjdą na ulicę. Historia pokazuje, że narodowcy biją pałami silniej niż liberałowie.

Nowego porozumienia przy okrągłym stole nie mogę sobie dziś wyobrazić. Ponieważ jednak w Moskwie rządzi Putin, a nie Gorbaczow, sugeruję umiarkowanie. Rozgrzanym politykom i komentatorom polecam więc zimny prysznic. Potem zaproponujcie program reform, których nawet PiS nie będzie mógł zdyskredytować.

Autor jest profesorem na uniwersytetach w Wenecji i Oksfordzie