Głodny ma poczuć się sytym, zniewolony wolnym, biedny zamożnym, chory uzdrowionym, skrzywdzony dowartościowanym, a rozczarowany wrócić do domu z poczuciem sprawiedliwości. To nie historie biblijne czy seans psychoterapii, to doroczna wielka konferencja prasowa prezydenta Rosji. Nie padło żadne pytanie, na które nie potrafił przekonująco odpowiedzieć i udowodnić, że czarne jest białym, a białe czarnym.
Nie dał się zbić z tropu, gdy dziennikarz Echa Moskwy przeczytał z komórki pytanie przekazane przez niezaproszonego na konferencję redaktora niezależnej „Nowej Gazety" Dmitrija Muratowa. Tegoroczny laureat Pokojowej Nagrody Nobla zapytał o postępy poszukiwań mocodawców zabójców Borysa Niemcowa i Anny Politkowskiej. Putin zapewniał obecnych na sali, że osobiście nadzorował śledztwo w tych sprawach, a mocodawców na pewno znajdą, jeżeli tacy rzeczywiście są. Gdy został zapytany o Nawalnego, przekonywał, że próbował ustalić przyczyny jego otrucia, ale to Niemcy i Francja „nie chciały współpracować". Za co siedzi? Rzecz jasna za przestępstwo. Na pytanie dotyczące torturowania skazanych w więzieniach oznajmił, że dzieje się to nie tylko w Rosji, ale też w wielu innych krajach. Podobnie jak inflacja czy szalejący kryzys gospodarczy – przecież to zjawisko światowe.