Prawo i Sprawiedliwość już wie, że wzrostu cen nie zrównoważy „historyczna obniżka podatków", jak partia rządząca chciała PR-owo określić Polski Ład. Owszem, wielu wyborców PiS dostanie dzięki temu wyższą pensję lub emeryturę, ale zapewne nie zrekompensuje to spustoszenia, jakie w ich portfelach w ostatnich miesiącach poczyniła inflacja. Nie będzie więc efektu „gotówki do ręki" (jak w przypadku 13. czy 14. emerytury), ale raczej plasterka na dziurę drożyzny. Nie ma pewności, czy zaproponowana przez premiera tarcza w długim terminie powstrzyma inflację. Ale nie to jest dla PiS najważniejsze. W interesie partii władzy jest, by pokazać, że PiS w ogóle coś robi.