Reklama

Michał Szułdrzyński: Nie wystarczy podać dawki piaru

W polityce obozu władzy w sprawie zapobiegania zakażeniom koronawirusem istnieje zasadnicza niespójność.
Michał Szułdrzyński: Nie wystarczy podać dawki piaru

Foto: PAP/Grzegorz Momot

Z jednej strony rząd promuje akcję szczepień, organizuje kampanie społeczne, płaci za billboardy i spoty zachęcające, by przyjmować dopuszczone do użycia w UE preparaty. Przy tym i szef rządu, i minister zdrowia, i szef Kancelarii Premiera podczas każdej konferencji prasowej – jeśli akurat nie tłumaczą się z wycieku e-maili ze skrzynki tego ostatniego – zachęcają Polaków do szczepień.

Równocześnie obóz władzy jest bierny wobec wzbierającej fali antyszczepionkowej. Owszem, zarówno premier, jak i minister zdrowia ostro potępili fizyczny atak na punkt szczepień w Grodzisku Mazowieckim (minister nawet odznaczył osoby, które ten punkt broniły), ale mieliśmy tu do czynienia z jawnym użyciem przemocy w przestrzeni publicznej. Tymczasem posłanka PiS Anna Maria Siarkowska jest szefową sejmowego zespołu ds. tzw. sanitaryzmu i porównuje zachęty dla zaszczepionych do segregacji rasowej. Wsławiła się wraz z innym posłem PiS Januszem Kowalskim interwencją przeciw „eksperymentom medycznym" w domu dziecka, którego podopieczni sami chcieli się – zgodnie z rekomendacjami rządu – zaszczepić. Trudno też zapomnieć kocopoły, jakie w sprawie szczepień opowiadał prezydent Andrzej Duda.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama