Kto przeczytał książkę szefa PiS (o co nie podejrzewam tych, którzy dziś biją na alarm, że były premier budzi antyniemieckie demony), wie, że słowa te padły jako element krytyki polityki zagranicznej Platformy Obywatelskiej. Kaczyński twierdzi między innymi, że polskie elity są w pewien sposób mentalnie uzależnione od Niemiec.
Paradoksalnie, reakcja na jego słowa pokazała, że ten punkt widzenia nie jest całkowicie bezzasadny. Wszak od trzech dni tematem numer jeden kampanii jest to, jak słowa szefa PiS komentują gazety nad Sprewą. Można się nie zgadzać z wizją stosunków zagranicznych prezentowanych przez Kaczyńskiego, ale nie sposób odmówić mu racji, że dla wielu Polaków znacznie ważniejsza jest pochwała ze strony Niemiec niż realne osiągnięcia we wzajemnych relacjach.