Pozornie wiele było po staremu, choć na znacznie większą skalę: skrojone na sowiecki styl mundury ukraińskich żołnierzy, pochodzący z czasów ZSRR ceremoniał, nawet odkryte limuzyny, w których dowódcy odbierali defiladę.
Jednak płomienne przemówienie prezydenta Petra Poroszenki, w którym wzywał naród do „wojny ojczyźnianej" przeciwko agresorowi ze Wschodu, było już z zupełnie innych czasów. Podobnie jak rozentuzjazmowany tłum, jaki zebrał się na kijowskim Chreszczatyku. ?I Ukraińcy w całym kraju, którzy udekorowali okna swoich mieszkań w narodowych barwach.