Ogień pojawił się w czwartek w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim i szybko zaczął rozprzestrzeniać się w stronę powiatu mińskiego. Płoną zarówno lasy prywatne, jak i tereny należące do trzech nadleśnictw: Drewnica, Łochów i Mińsk.

Żywioł stanowi zagrożenie dla pobliskich miejscowości, przede wszystkim niewielkich wsi położonych w gminach Poświętne i Stanisławów. Na miejscu pracują strażacy z wielu powiatów Mazowsza. Służby podkreślają, że sytuacja jest trudna ze względu na bliskość zabudowań oraz ważnych dróg.

Pożar lasów na Mazowszu

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło w czwartek przed godz. 14. Najbardziej dramatyczna sytuacja miała miejsce wieczorem. Około godz. 20 ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, a intensywna akcja gaśnicza trwała przez całą noc.

Na początku paliło się około pięciu hektarów lasu. Wieczorem szacunki mówiły już o 30 hektarach, a przed północą strażacy informowali, że ogień objął ponad 100 hektarów terenów leśnych – zarówno prywatnych, jak i państwowych. Strażacy zaznaczają jednak, że dokładne oszacowanie powierzchni pożaru jest utrudnione.

Czytaj więcej

Opanowany pożar w Obornikach. Możliwe skażenie odcinka Warty

Rzecznik Państwowej Straży Pożarnej st. kpt. Wojciech Gralec przekazał w piątek rano na antenie TVN24, że nie udało się jeszcze zatrzymać rozwoju pożaru.

Początkowo był to pożar wierzchołkowy, czyli taki, w którym ogień przenosi się przez korony drzew. Silny wiatr sprzyjał błyskawicznemu rozprzestrzenianiu się płomieni. Z czasem pożar zmienił charakter na przyziemny i przeniósł się z terenów prywatnych na lasy państwowe.

Po północy strażacy informowali, że intensywność ognia zaczęła maleć. W nocy działania koncentrowały się m.in. na zabezpieczaniu pogorzeliska przed ponownym rozprzestrzenieniem się ognia oraz prewencyjnej wycince drzew w pobliżu drogi krajowej nr 50, oddalonej o około kilometr od granicy pożaru.

Czytaj więcej

15 zastępów gasi składowisko opon w Wielkopolsce. Toksyczny dym nad okolicą

Jak przekazał st. kpt. Wojciech Gralec, na miejscu pracuje ponad 200 pojazdów i blisko 600 strażaków z Mazowsza. Do akcji skierowano również kompanie gaśnicze z innych województw.

Poza strażakami w działaniach uczestniczy także ponad 460 policjantów i przeszło 150 radiowozów. Na miejscu pojawili się komendant wojewódzki PSP oraz zastępca komendanta głównego PSP. Utworzono sztab dowodzenia.

W akcji wykorzystywane są także dwa samoloty gaśnicze Dromader z lotniska Bemowo oraz cztery maszyny Lasów Państwowych. Wsparcie z powietrza zapewniają również policyjne śmigłowce Black Hawk, które zrzucają wodę na płonące tereny.

Wojska Obrony Terytorialnej w walce z pożarem

Komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek podkreślał w czwartek, że sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie. Zapowiedział również skierowanie kolejnych śmigłowców policji i Lasów Państwowych do dogaszania pożaru. Jak zaznaczył, konieczne będzie dokładne sprawdzenie całego pogorzeliska i likwidacja wszystkich zarzewi ognia.

Wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz poinformował, że sztab kryzysowy z udziałem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego zdecydował o skierowaniu do pomocy 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Czytaj więcej

Atak drona spowodował pożar w pobliżu elektrowni jądrowej w Abu Zabi

– Nie można mówić, że mamy opanowany pożar – powiedział Leśniakiewicz w TVN24. – W nocy nie mieliśmy porywistych i silnych wiatrów, ale wiemy, że w dzień przyjdą wiatry nawet o prędkości od 30 do 50 km/h. Wiemy o tym, że jeszcze te zarzewia ognia są, i to dosyć dynamiczne. W nocy zostały skierowane dodatkowe siły odwodu operacyjnego komendanta głównego. Przyjechało ok. 70 pojazdów, blisko 300 strażaków. Całą noc pracowały zastępy OSP i PSP z województwa mazowieckiego, również odwody operacyjne. To też prawie 160 pojazdów, prawie 600 strażaków, a więc siły są. Na miejscu są też siły WOT. Lada moment zaczynają pracę samoloty gaśnicze Dromader, jak również śmigłowce Black Hawk policji – dodał.

W czwartek przeprowadzono również ewakuację mieszkańców wsi Ołdakowizna w powiecie mińskim. Mieszkańcom rozdawano maski ochronne przeciw dymowi, a część osób została ewakuowana prewencyjnie z powodu zagrożenia rozprzestrzenienia się ognia.

Komendant stołecznej policji mł. insp. Krzysztof Ogroński przekazał, że ewakuowano dotąd 42 osoby z 20 budynków. Większość mieszkańców znalazła schronienie u rodzin, natomiast sześć osób zakwaterowano tymczasowo w szkole podstawowej w Stanisławowie, gdzie zapewniono im nocleg, wyżywienie i niezbędną pomoc.

Ze względów bezpieczeństwa zamknięto drogę krajową nr 50 na odcinku Stanisławów–Łochów. Służby apelują do kierowców o omijanie rejonu Międzylesia.

Na razie nie są znane przyczyny pożaru. Zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Sławomir Sierpatowski poinformował, że nie ma informacji o osobach poszkodowanych.

Strażacy i leśnicy nie wykluczają podpalenia. Nadleśniczy Piotr Serafin przypomniał, że kilka dni wcześniej w okolicy spłonął już około hektar lasu, a w niedzielę odnotowano kolejne mniejsze pożary. Służby zapowiadają szczegółowe wyjaśnienie okoliczności pojawienia się ognia. Podkreślają również, że bardzo sucha ściółka i brak opadów znacząco zwiększały ryzyko wystąpienia pożaru.