Powódź, która dotyka południe Polski, stanowi zagrożenie nie tylko dla ludzi, ale też dla zwierząt – i tych gospodarskich, i domowych. Zagrożone są schroniska dla psów i kotów, zwierzęta zamknięte w kurnikach, chlewach i oborach.
Czytaj więcej
Głuchołazy i Kłodzko pod wodą, w Stroniu Śląskim przerwana tama, woda burzy domy. W Kotlinie Kłodzkiej ludzi ewakuują śmigłowce. Na południe Polski...
O pamięć o nich apelują organizacje prozwierzęce. Proszą, by – jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić zwierzętom bezpiecznego schronienia - otwierać drzwi pomieszczeń, w których przebywają, a psy bezwzględnie odpiąć z łańcuchów.
Uwolnienie zwierząt jest tym bardziej konieczne, że ich ewakuacja jest bardziej skomplikowana i trudniejsza niż ludzi, a sprzęt, który dysponują służby, nie jest przystosowany np. do przewozu zwierząt.
Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt apeluje też, aby rozważyć ewakuacje zwierząt gospodarskich już w momencie ogłoszenia alarmów powodziowych.
Powódź w Polsce. Wolontariusze ratują zwierzęta
Na pomoc zwierzętom z zalanych terenów skrzykują się w mediach społecznościowych nawet mieszkańcy znacznie oddalonych od powodzi terenów. Odzywają się osoby, które dysponują odpowiednimi autami, większą liczbą transporterów dla psów i kotów, kojcami i klatkami kenelowymi, w których można zwierzę przetrzymać w bezpiecznym miejscu.
Schroniska proszą o zgłaszanie się osób, które mogą przyjąć chociaż tymczasowo psy i koty, domy tymczasowe są poszukiwane także dla zwierząt właścicielskich uratowanych przed powodzią.
Zbiórki na pomoc dla poszkodowanych przez powódź
Już teraz w sieci otwarto wiele zbiórek, które mają być przeznaczone dla różnego rodzaju organizacji zajmujących się zwierzętami, na pomoc w usuwaniu skutków powodzi. Prowadzone są także zbiórki na karmę dla uratowanych zwierząt.
Czytaj więcej
O godzinie 2 w nocy do Kłodzka, miasta w województwie dolnośląskim, dotarła pierwsza fala powodziowa. Poziom Nysy Kłodzkiej w mieście miał ok. połu...
Jedną z nich jest np. Ośrodek Rehabilitacji Jeży z Kłodzka „Jerzy dla jeży”. Jego założyciel Jerzy Gara zdołał z pomocą znajomych uratować wszystkie pozostające pod jego opieką jeże, ale ośrodek uległ całkowitemu zniszczeniu. Tylko przez niedzielę na pomoc w odtworzeniu ośrodka internauci wpłacili prawie 150 tys. złotych, a kwota wciąż rośnie.