Wprowadzenie górnych granic opłat przewiduje projekt nowelizacji ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (DzU z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.),który przygotowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Zmienią się zasady pobierania opłat za korzystanie przez biznes z cudzej twórczości

. Teraz przedsiębiorców odwiedza nawet kilka organizacji,takich jak ZAiKS, Stoart, Stowarzyszenie Filmowców Polskich i wiele innych, które zajmują się zbiorowym zarządzaniem prawami autorskimi. Podpisanie umowy z jedną organizacją nie zwalnia z konieczności płacenia także innej, działającej na tym samym polu.

Małe i średnie firmy będą po nowelizacji przepisów wiedziały, ile łącznie muszą zapłacić

za grające w zakładzie fryzjerskim radio albo telewizor włączony w restauracji, czyli za publiczne odtwarzanie utworów.

To powinno rozwiązać problem płacenia wielokrotnie za to samo kilku różnym organizacjom według kilku różnych stawek. – Jestem za tym, aby płacić, ale nie dziesięciu organizacjom – podkreśla Jarosław Baliński,restaurator z Kielc, który w sądzie walczy ze Związkiem Producentów AudioVideo (pisaliśmy o tym: „Kto nie płaci tantiem, tego wzywa prokurator", „Rz" z 23 września 2006 r. ).

Zresztą do przedsiębiorców będzie też przychodzić już tylko jedna organizacja

. Projekt przewiduje bowiem, że minister kultury (w drodze rozporządzenia) wyznaczy jedną do poboru wynagrodzeń w firmach. – Już sobie wyobrażam, jak uda się wskazać jedną właściwą organizację, gdy czasem jest wydanych nawet po kilkanaście zezwoleń – ironizuje, sceptyczny wobec tego pomysłu, prof. Jan Błeszyński z Uniwersytetu Warszawskiego.

Co więcej, minister określi też, jaką część zebranej kwoty inkasenci będą mogli zostawić dla siebie. Ułatwienia dla firm cieszą Jerzego Straszewskiego, prezesa Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej. – Trzeba jednak podkreślić, że dotyczą one tylko publicznego odtwarzania, a nie wszystkich pól eksploatacji utworów. Inni przedsiębiorcy nadal więc pozostaną w stanie niepewności, jak wiele, jak długo i ilu inkasentom będą płacić – wskazuje.

Projekt zakłada też, że 1 stycznia 2009 r. przestanie działać Komisja Prawa Autorskiego w starym składzie

. Nowych arbitrów minister ma wyznaczyć w ciągu dwóch miesięcy. Od razu mogą mieć dużo pracy, bo po pół roku od wejścia w życie ustawy stracą moc wszystkie stare tabele wynagrodzeń.

Nowa komisja ma więc w ciągu sześciu miesięcy zebrać od wszystkich organizacji zbiorowego zarządzania wnioski o ustalenie tabel wynagrodzeń. Werdykty komisji będzie merytorycznie kontrolował sąd. Projektowane przepisy o komisji już spotykają się z krytyką. – Siły w KPA będą wyrównane, bo połowę arbitrów wskażą środowiska twórcze,a drugą połowę użytkownicy. Oznacza to, że przewodniczący (mający sporą władzę, w tym możliwość wskazania swojego zastępcy) będzie pochodził z jednej ze stron z założenia mających rozbieżne interesy – mówi Straszewski.

Pozytywnym rozwiązaniem jest natomiast merytoryczna kontrola sądu nad negocjacyjnym w gruncie rzeczy procesem ustalania tabel wynagrodzeń. Choć prof.Jan Błeszyński uważa, że można zastosować inne rozwiązanie. – Komisję należy rozwiązać, a spory mógłby rozstrzygać wyznaczony sąd – proponuje.

Projekt noweli jest teraz w fazie konsultacji społecznych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.kosiarski@rp.pl