Donald Trump po objęciu stanowiska prezydenta zamierza wprowadzić stawki celne 10-20 proc. na wszystkie towary eksportowane do USA, zwłaszcza po to, by sfinansować obiecywane obniżki podatków. Produktom z Chin grozi cło 60 proc., a nawet 100 proc.
Steven Mnuchin, minister finansów w ekipie Trumpa pierwszej kadencji, uznał w wywiadzie dla stacji CNBC te plany za konieczne, bo Chiny nie dotrzymują niczego, co podpisały w pierwszym etapie umowy handlowej ze Stanami. — Mamy jednostronną wymianę handlową. Nasz rynek jest całkowicie otwarty dla ich handlu i inwestycji, a ich zamknięty. Gdyby dało się nam go otworzyć, może to być doskonała okazja dla firm amerykańskich — powiedział w relacji AFP.